Włosy opadły dziewczynie na twarz. Głowę, którą podpierała obiema rękami, miała spuszczoną. Kuniko oddychała miarowo, a oczy miała zamknięte. Eriko lekko potrząsnęła jej ramieniem. Rudowłosa poruszyła się i podniosła nieprzytomne spojrzenie na przyjaciółkę.
- Co się stało? - spytała prostując się i poprawiając burzę kręconych włosów.
- To ty mi powiedz, co się stało! Nie, nie kręć głową! Jest środek dnia, a ty śpisz w pracy! Przestań mi zaprzeczać! Od pani Yamakazi wiem, że zdarza ci się to coraz częściej - Szatynka zrzuciła z ramienia szkolną torbę i usiadła na sklepowej ladzie. - To widać, że coś cię mocno gryzie. Macie problemy finansowe? Komornik zagląda wam przez okno? Sanepid był w sklepie? Kiri handluje narkotykami? A może to moja nowa fryzura nie daje ci spać po nocach? - Tsukada jednak nie uśmiechnęła się, tylko zawzięcie wpatrywała się w swe dłonie spoczywające na kolanach.
- Martwię się o ciebie.
- Wiem - Eriko nie wiedziała co na to odpowiedzieć. Rozejrzała się po sklepie, w którym poza nimi, nie było nikogo. Ściany dawniej miały jasny, nasycony, błękitny kolor, teraz jednak przybrały matowy, szarawy odcień. Ściany były w całości zastawione półkami, na których stały produkty spożywcze i kilka niezbędników domowych jak papier toaletowy czy płyn do mycia naczyń. Białe kafelki choć był popękane ze starości, były całkiem czyste.
- Pamiętasz moją siostrę? - Sakata drgnęła, gdy Kuniko przerwała ciszę. Zmarszczyła brwi, zastanawiając się o co chodzi.
- Kiri?
- Nie, Kayoko - brunetka dobrze wiedziała, że to temat góry lodowej. Łatwo było nim zranić i zasmucić przyjaciółkę i nawet w najcieplejsze dni, sprawiał, że stawała się oziębła.
- Tak trochę. Ona była... - zaczęła szukać odpowiedniego słowa, które by oddało nienormalność starszej siostry przyjaciółki - ... chyba chora. Wróciła?
- Nie, ale dużo ostatnio o niej myślę. Była w tedy w moim wieku, jak wiesz, to się stało - pamiętała to. Nadal miała przed oczami 12-letnią zapłakaną Tsukadę, stojąca przy drzwiach wejściowych w koszuli nocnej. I wrzeszczącą Kayoko, tak, ją przede wszystkim pamiętała.
- Co się stało, że to tak nagle do ciebie wróciło?
- Wariuję. Zupełnie jak ona. Kiedy to wszystko się zaczęło, mówiła, że czuje się dziwnie. Że się boi, a nie wie czego. I ja zaczynam tak mieć - podniosła w końcu twarz i spojrzała w ciemne oczy Eriko - coraz wyraźniej widzę duchy, widzę ich tak dobrze jak ciebie teraz. I to uczucie. Uczucie które ściska mi wnętrzności i sprawia, że się boję. Że chcę uciekać - po bladej twarzy Kuniko spłynęła łza - co mam zrobić? Nie stać mnie na psychologa, a nawet jeśli to nie mogę iść. Co, jak mnie gdzieś wyślą? Jeśli nie będę zdolna do pracy i opieki nad Kiri, to ona wyląduje w domu dziecka. Jedyna ciotka jaką miałyśmy zmarła przed rokiem. To wszystko jest takie... takie... - potarła dłonią wilgotne oczy. Brunetka wcisnęła jej do dłoni paczkę chusteczek a drugą ręką ją objęła.
- No już, cicho. Coś wymyślimy. Pamiętaj, że nie jesteś swoją siostrą. Jesteś zupełnie inna niż ona - rudowłosa wytarła nos i oczy chusteczkami - kiedy mniej więcej dopada cię ten lęk?
- Najczęściej jak spotykam jakiegoś ducha ale czasem, widzę dość nietypowe dusze - Eriko znów zmarszczyła brwi.
- W jaki sposób specyficzne?
- Noszą czarne kimona, związane białym pasem. Mają miecze a raz widziałam taką czarnowłosą dziewczynę, przynajmniej tak myślę, że to dziewczyna i ona mia... - przerwała na dźwięk dzwonka zawieszonego przy drzwiach. Do sklepu weszła nastoletnia, rudowłosa dziewczyna o bujnych kształtach. Miała na sobie białą sukienkę w niebieskie, drobne kwiaty. Zatrzymała się, widząc zaczerwienione oczy i nos sprzedawczyni oraz stającą obok niej brunetkę z groźną miną. Kuniko szybko się zreflektowała, dała sujkę w bok przyjaciółki i starała się przyjąć najweselszy uśmiech, na jaki ją było teraz stać.
- Ależ śmiało, Orihime! Dawno cię tu nie było!
- Chodź, no... proszę! - Kiri wyciągnęła rączkę w stronę małego, jasnego kotka. Trzymała w niej kawałek szynki z niedojedzonej kanapki, stworzonko patrzyło na przysmak jednak bało się podejść bliżej dziewczynki. Przysunęła rękę trochę bliżej jednak kot cofnął się i zastygł z uniesioną przednią łapą. - Nie zrobię ci krzywdy! Chodź do mnie! No chodź! - westchnęła gdy nie doczekała się żadnej reakcji. Położyła mięso na ziemi, miedzy nią a zwierzaka, które po paru sekundach zaczęło powoli podchodzić do jedzenia. Gdy tylko chwycił szynkę w zęby odwrócił się i czmychnął w stronę krzewów posadzonych przy czyimś płocie. Blondynka zrobiła naburmuszoną minę, wyprostowała się i gniewnie pomaszerowała do swojego domu. Gdy stanęła przed drzwiami wyciągnęła z kieszeni klucz i weszła do środka. Nagle miedzy jej nogami przebiegło coś małego, białego i włochatego. Kotek którego wcześniej starała się zachęcić kawałkiem szynki teraz wprosił się do jej domu i najbezczelniej w świecie stał na środku korytarza i wpatrywał się w Kiri swymi żółtymi oczami. Gdy w końcu zdziwienie ustąpiło, uśmiechnęła się szeroko do zwierzaka. Wyciągnęła znów rękę do niego i ucieszyła się jeszcze bardziej gdy stworzonko pozwoliło się pogłaskać a nawet zaczęło mruczeć. Wzięła go delikatnie na ręce i poszła do kuchni, gdzie nalała mu do plastikowej, żółtej jak jego oczy miseczki mleka. Postawiła go na ziemi obok naczynia i przyglądała się jak kotek łapczywie wypija jego zawartość. Podeszła do lodówki i wyciągnęła z niej dwa plastry szynki z drobiu. Podarła je i podsunęła zwierzaczkowi.
- Nazwę cię Hazuki! - oznajmiła stworzonku, zadowolona z siebie blondynka. Miała nadzieję, że jej siostra się nie zdenerwuje, zbytnio. Poczuła nieprzyjemny ucisk w brzuchu. Od kilku dni widziała, że Kuniko staje coraz bardziej zmęczona i smutna a w nocy słyszała jak podłoga skrzypi, gdy ta przechadzała się po domu. Nie chciała wyrzucać Hazukiego, był tylko małym kotkiem, ale z drugiej strony, czy to będzie kolejne zmartwienie Kuniko? Nie wiedziała, co może zrobić, aby rozweselić siostrę. Nie wiedziała też, co jest powodem jej zdenerwowania. Kiri starała się robić wszystko jak najdokładniej i bez grymaszenia, wyręczać ją w pracach domowych i przynosić jak najlepsze wyniki w szkole. Ale jej onee-san z dnia na dzień była coraz smętniejsza i coraz bardziej mizerniała. Ale co mogła jeszcze zrobić? Wyprostowała się i rozejrzała po kuchni. Podbiegła do zmywaka w którym leżały nie umyte naczynia po śniadaniu i umyła je z jak największą dokładnością. Poustawiała je na suszarce a następnie chwyciła leżącą pod grzejnikiem szmatę i zaczęła wycierać podłogę. Blondynka roześmiała się, gdy kotek zaczął radośnie biegać za ścierką. Gdy skończyła znów się rozejrzała zadowolona ze swej pracy. Rzuciła starą tkaninę znów pod kaloryfer i szczęśliwa schyliła się po plecak, by odrobić lekcję. Ale nim zdarzyła rozpiąć w nim zamek, usłyszała syk lecącej wody a do jej nozdrzy dotarł nieprzyjemny zapach. Obróciła się gwałtownie i natychmiast jej wzrok spoczął na Hazukim, który właśnie opróżnił pęcherz na jej świeżo umytą podłogę. Zacisnęła pięść, policzyła do dziesięciu i wróciła się po szmatę. Tym razem przegoniła zła kota, gdy ten próbował złapać ścierkę i z lekkim obrzydzeniem zaczęła wycierać kałużę. Po skończeniu rzuciła ścierkę do pralki i pociągła nosem. Przykry zapach nadal się unosił więc zrezygnowana podeszła do półek na które się wspięła, by sięgnąć do klamki okna. Gdy tylko je uchyliła, szturchnęła donicę z kwiatem z parapetu, która spadła z hukiem na meble, a ziemia wysypała się na podłogę. Blondynka wrzasnęła i tupnęła nogą. Posłała niewinnej donicy mordercze spojrzenie, po czym zamarła. Doniczka była niewielka i jasno zielona, a przede wszystkim plastikowa. Gdy uderzyła o blat, nic jej się nie stało, jednak gdy blondynka wściekle się na nią popatrzyła, na powierzchni pojawiła się pajęczyna pęknięć. Kiri była tego pewna, że jeszcze przed chwilą donica była w całości. Przejechała palcem po jej powierzchni, chcąc sprawdzić czy na pewno poczuje wgłębiania szczelin. Były one jak najbardziej rzeczywiste. Przestraszona postawiła szybko naczynie na parapecie, obracając ją tak by pęknięcia były odwrócone w stronę ściany. Poszukała w półce pod zlewem miotełki z łopatką by zdążyć posprzątać przed powrotem Kuniko. Gdy w końcu zmęczona usiadła na krześle, nie mogła się powstrzymać, bo co jakiś czas nie zerkać w stronę okna, na którym stała zielona doniczka. Poczuła jak Hazuki ociera się jej o nogi, głośno przy tym mrucząc. Spojrzała za siebie gdy usłyszała trzask drzwi. Na moment wstrzymała oddech i wytężyła słuch, dopiero gdy usłyszała głos starszej siostry wypuściła z płuc powietrze.
- Hej, onee-san! - krzyknęła, gdy rudowłosa weszła do kuchni.
- Dzień dobry, Kiri. Jak spędziłaś... dlaczego ta miska leży na podłodze? - dziewczynka spojrzała na leżącą na podłodze żółtą miseczkę, zastanawiając się, dlaczego nie pomyślała o jej sprzątnięciu skoro dwa razy dziś na około niej myła podłogę.
- Chciałam o czymś z tobą porozmawiać... - zaczęła powoli, ale nie dokończyła bo Hazuki wybiegł spod stołu i otarł się o kostkę rudowłosej.
- A kto to?
- Nazwałam go Hazuki.
- Hazuki? - uniosła brew zdziwiona, po czym odprowadziła kota wzrokiem, gdy ten poszedł na korytarz by zaraz zniknąć za rogiem..
- No proszę, Kuniko! Pozwól mi go zatrzymać! Będę go karmić i po nim sprzątać! Już dziś po nim sprzątałam! - zeskoczyła z krzesła, podbiegła do siostry i chwyciła ją za rękę - jest wesoły! Będzie cie rozśmieszał! - rudowąsa wyrwała rękę z uścisku i pogłaskała Kiri po głowie
- No dobra, ale będziesz się nim zajmować - westchnęła gdy blondynka objęła ją w pasie i zamknęła w żelaznym uścisku. Stanowczo była za silna, jak na dziewczynkę - wyciągnij talerze, zaraz nam podgrzeję obiad - otworzyła lodówkę i wyciągnęła z niej srebrny garnek z zupą, który postawiła na piecu - powiedz mi jeszcze, jak się ostatnio czujesz?
- Dobrze, nic mnie nie boli
- Ale nie czujesz czasami takiego ucisku w żołądku? Takiego uczucia przytłoczenia? - Kiri spojrzała na nią. Między jej brwiami pojawiła się zmarszczka.
- Pamiętasz, jak opowiadałam Ci o tym zwalonym drzewie koło szkoły?
- Pamiętam.
- W tedy miałam takie uczucie i... i nie powiedziałam ci całej prawdy. Nie chciałam cię denerwować ale... - spojrzenia dziewczyn na chwilę się napotkały - widziałam w tedy też coś dużego. To coś, goniło tamtą duszę. Czy dlatego jesteś teraz taka smutna? Ty też to czujesz. Czujesz te potwory!
- Nie wiem Kiri. Nie mam pojęcia, co wyczuwam - podeszła do okna i zamknęła je. Nie zauważyła na stojącej na parapecie donicy szczelin, ani tego, że gdy musnęła ją ręką pęknięcia zniknęły.
No ostatnie zdanie wprowadziło taki genialny, mistyczny klimat, że aż mi ciarki przeszły po plecach! Notka jest naprawdę świetna, rzeczywiście nie powala długością, ale moim skromnym zdaniem nie jest też zbyt krótka. Kuniko wydaje się być postacią żywą, ale mam wrażenie, że w głębi jej duszy jest tego jeszcze więcej... że nie pokazała jeszcze swojego potencjału. I już nie mogę się doczekać, aż rozwinie skrzydła! Kiri też jest cudowna. Idealnie zobrazowałaś uczucia ludzi, którzy nie rozumieją, co się dzieje wokół nich, nie pojmują rzeczy nie należących do ich codzienności, do tego świata. Chciałaś krytyki, ale ja się po prostu nie mam do czego przyczepić. Jedyne co się rzuciło w oczy, to "choć". Gdy chcesz zawołać kogoś, by przyszedł, mówisz "chodź", a gdy chcesz powiedzieć skrócone "chociaż", mówisz "choć". I to tyle. Jestem zachwycona notką i mam nadzieję, że następna pojawi się jak najszybciej!
OdpowiedzUsuńA jest tyle rzeczy do przyczepienia!
UsuńDobrze wiedzieć, że Ci się podobało :33
Tym zdaniem się długo martwiłam i ciągle go poprawiała,, nie opuszczało mnie wrażenie, że co jest z nim nie tak. No ale skoro wyszło...~
Ja chcę zaadoptować Kiri, jest taaaka słodka! *w*
OdpowiedzUsuńWidzę że kontynuujesz koncepcję powieści psychologicznej, więc chyba mogę już stwierdzić z przekonaniem: to jest twój styl ^_^ A w takim razie jesteś wielką fuksiarą, bo jesteś z tych, którzy potrafią pisać np. powieści obyczajowe i nie zanudzić czytelnika. Popatrz, w tych dwóch notkach z pozoru nic się nie dzieje - nie ma walk, ucieczek, tuzina postaci, a jednak czyta się z zapartym tchem do ostatniego zdania.
Konkurs na najlepsze zdanie notki wygrywa (moim zdaniem): "Między jej brwiami pojawiła się zmarszczka." - też niby nic niezwykłego, ale nigdy nie spotkałam się z takim sformułowaniem i jeśli ty to wymyśliłaś, to winszuję, gratuluję i rzucam kwiatki pod nogi ^.^ To tak tam idealnie pasuje, że w sercu rośnie radość (tak, wiem, że jestem porąbaną humanistką, którą cieszą słowa xP).
Tam Ci się pojawiło w jednym zdaniu dwa razy "odcień", popraw sobie jak Ci się będzie chciało :)
"Myślę, że to była dziewczyna" - Kuniko jeszcze nie wie, że to była przybyszka z planety K-PAX :P
Żal mi dziewczyny, bo ma bardzo realny problem. Ale mam nadzieję, że przyjdzie zarąbisty Kira i przygarnie jedną i drugą oraz kota i wszyscy będą happy :)
A ja postaram się nauczyć od Ciebie psychologii, sensei-chan :*
Meg
Kurde, poważnie nie mam pojęcia o co Ci chodzi z tą psychologiczną powieścią. Po prostu staram się dobrać ich reakcje zgodnie z charakterem i wiekiem... coś czuje, że nie do końca wychodzi mi to tak wspaniale jak mówisz ^^"
UsuńTak, to moje zdanie. Zastrzegam sobie prawa do niego. Pozwę Cię jak je gdzieś wykorzystasz. Tak poważnie, to nie wiem, czy gdzieś je przeczytałam czy nie O.o
Ucz się, może kiedyś będzie choć w połowie tak cudowna jak ja... XOOO