01 lipca 2014

Rozdział VI

Od momentu dostania wizytówki neuropsychiatry, wszystkie noce Kuniko zarywała. Leżała w łóżku, przewracając się z boku na bok lub wstawała i przechadzała się po ciemnym, cichym domu. Niewyjaśnione lęki zostały uśpione i teraz jej myśli w całości pochłaniało spotkanie z panią Shizuką. Przez dzień ciągle pocierała o siebie dłonie, co było jej typowym objawem stresu i nerwów. Ponadto, wpadła w okropny nawyk obgryzania sobie paznokci. Kiedy w końcu nadszedł dzień wizyty, palce miała poobklejane plastrami, zaczerwienioną skórę na dłoniach i sine cienie pod oczami. Przez niewyspanie jej cera przybrała lekki ziemisty odcień, na szczęście z powodu opalenizny nie było to zbyt widoczne. Była teraz wściekła na to wszystko. W głowie układała setki możliwości poprowadzenia rozmowy, tak, by wyjść na całkiem normalną, młodą dziewczynę. Ale całkiem zapomniała, że wygląd wiele mówi o jej stanie. Nigdy nie lubiła używać podkładów i nie posiadała w domu żadnego pudru, nie miała żadnych narzędzi ani pomysłów na zatuszowanie oznak zmęczenia. Nie pozostało jej nic innego jak zaprezentować się całkiem naturalnie. O tym wszystkim rozmyślała siedząc na tyłach rozgrzanego autobusu, w którym unosił się kwaśny zapach potu. Wpatrywała się nieprzytomnie w szybę, a ręce trzymała mocno zaciśnięte na oparciu siedzenia przed nią, chcąc w ten sposób zapanować nad ich drżeniem. Chciała już dojechać, wysiąść z tej dusznej puszki, ale z drugiej strony, nie chciała dojechać na miejsce. W końcu z głośnym westchnieniem podniosła się z siedzenia i wysiadła na odpowiednim przystanku. Ze ściśniętym żołądkiem pomaszerowała wzdłuż małych, ale eleganckich, jednorodzinnych domów. Im bliżej była celu, tym większe miała wrażenie, że jej wnętrzności zamieniają się w ołów. Gdy wreszcie stanęła przed odpowiednimi drzwiami, długo wstrzymywała się z zapukaniem. Ostrożnie rozglądała się, jakby się bała, że zostanie zbesztana za przebywanie w tak dobrej okolicy. Sam dom prezentował się wspaniale. Biały, z elementami z ciemnego drewna. Fragment ogrodu znajdującego się przed wejściem był niezwykle barwny i zadbany. W końcu po wielu wdechach i wydechach zapukała. Nim zdążyła policzyć do trzech, drzwi otworzyły się. Kuniko spodziewała się kogoś takiego jak pani Iseki. Tymczasem w drzwiach stanęła śliczna, poważna kobieta około trzydziestki. Długie włosy, koloru jasnej miedzi opadały jej falami, z nad okularów w czarnej oprawce wpatrywały się w nią złote oczy.
- Dzień dobry. Ty na pewno jesteś Kuniko, prawda? - spytała kobieta otwierając równocześnie szerzej drzwi. Tsukada po chwili wahania weszła do środka. Znalazła się bezpośrednio w przestronnym salonie, który zajmował większą część parteru. Pod sufitem znajdowały się drewniane stropy, pomiędzy którymi były małe lampki. Ściany, jak i meble były kremowe, a podłoga z jasnego drewna. Poduszki, dywan i wiele innych elementów dla kontrastu były ciemnobrązowe. Na stoliku w prostym wazonie stały świeże kwiaty. Na wprost drzwi wejściowych znajdowały się duże, szklane drzwi wychodzące na wielki, kolorowy ogród na tyłach. Gospodyni gestem wskazała dziewczynie dwa fotele naprzeciw siebie.
- Nim zaczniemy to może się czegoś napijesz? Herbaty lub czegoś zimnego?
- Jeśli mogę prosić, to poproszę zimną wodę - pani Shizuka przytaknęła wyszła do pomieszczenia obok przez ciemne drzwi. Po chwili wróciła ze szklanką wody i kubkiem herbaty, z którego unosił się aromatyczny zapach owoców. Położyła naczynia na stoliku i usiadła w drugim fotelu.
- A więc opowiedz mi o tym, co cię dręczy - rudowłosa wzięła głęboki wdech i zaczęła o sobie opowiadać. O tym, jak widzi duchy, jaki czuje strach przed czymś, czego nie zna. Przed siłą, która jej zagraża, choć wyczuwa to tylko instynktownie. O strachu, że wariuje, że staje się niepoczytalna i niezdolna do opieki nad siostrą. Jak to wszystko się na siebie nakłada i niczego nie może zwalczyć. Nie chciała tego mówić. Przez cały czas obiecywała sobie, że będzie sprawiać pozory całkiem normalnej. Ale poważna, zaciekawiona twarz pani Shizuki i jej ciepłe oczy zrobiły swoje. Od razu poczuła, że może zaufać tej kobiecie. Kiedy skończyła, zapadła przytłaczająca cisza. Ale nim neuropsychiatra zdążyła coś powiedzieć, Kuniko nagle zrozumiała, co zrobiła.
- Czy pani uważa, że jestem nienormalna? Czy pani mi wierzy, że widzę duchy?
- Tak. Mam pewnego... znajomego, który również je widzi. I wiem, że nie kłamie - powiedziała to z tak poważną miną i tonem, że nie było mowy o ugodowym kłamstwie. Przy tym się poprawiła na fotelu i dopiero wtedy Tsukada zauważyła na jej szyi srebrny krzyż, z fioletowym środkiem i wiszącym kółeczkiem - Ten strach... i on się na to uskarżał. Określał to jednak jako ciężkie, przygniatające powietrze. Czy ty też tak to odczuwasz?
- Tak. Właśnie tak! Czy to znaczy, że to nie są wytwory mojej wyobraźni?
- Wątpię, by tak było. Ale to zastanawiające, że tak stopniowo nasiliły ci się obrazy duchów...
- To ma pani o tym pojęcie? - dziewczyna spojrzała zdzwiona na Furukawę, która odwzajemniła zdziwione spojrzenie. Kobieta zmieszała się, jakby powiedziała więcej niż powinna.
- Nie, tylko trochę czytałam. Ale wróćmy do twoich problemów. Siedzimy już tu godzinę i niedługo mam następną wizytę, więc doradzę ci przy następnym spotkaniu. Póki co, powiem ci tylko tyle, że nie powinnaś się tak martwić swoim stanem psychicznym. Jesteś wycieńczona i to jest źródłem dodatkowych problemów. Musisz zacząć normalnie spać. Dlatego przepiszę Ci silniejsze leki nasenne... są bardzo dobre, a równocześnie dość tanie. Co powiesz na za tydzień, o tej samej porze?
- Yyyy... no cóż... to miło ale... ja mam pracę.. i w ogóle... nie wiem czy mnie na to stać - Kuniko zawstydzona uciekła spojrzeniem w bok, jak zawsze gdy musiała mówić o problemach finansowych. Pani Shizuka jednak nie zważała na jej ostatnie słowa i zamyślona wpatrywała się w kalendarz.
- Może byś wpadała do mnie we wtorki na dziewiętnastą? Mam wtedy najdłuższy dyżur w szpitalu. Pasuje?
- No, godzinowo tak, ale... ale ja naprawdę nie mam tyle pieniędzy by płacić te pięć tysięcy jenów co tydzień, albo nawet i więcej.
- Pięć tysięcy? Skąd - kobieta uśmiechnęła się życzliwie - tysiąc trzysta się należy.
Kiedy Furukawa wydała pacjentce receptę, odprowadziła ją do drzwi i pożegnała delikatnym ściśnięciem ramienia, chcąc dodać w ten sposób otuchy. Kuniko odeszła w stronę przystanku, włączając po drodze stary telefon. Ku swojemu przerażeniu od razu zobaczyła informację o nieodebranych połączeniach od wychowawczyni Kiri.

Starsza Tsukada słuchała dyrektorki ze spuszczoną głową, tak, jakby to ona była sprawczynią zdarzenia. Monotonny, niski ton starszej kobiety ciągle rozbrzmiewał. Od pół godziny nie umilkła, ciągle rozprawiając o konsekwencjach braku rodziców i z tego powodu, wyrozumiałości dla siostry Kuniko. Dziewczyna tym czasem czuła rosnącą w gardle gulę zawodu i upokorzenia. Po raz pierwszy była naprawdę wściekła na Kiri.
-...rozumie to pani, pani Tsukado? - zakończyła wywód krępa kobieta, poprawiając przy tym okulary.
- Tak, rozumiem.
- A więc to by było na tyle. Proszę uważać na siebie i na siostrę. Mam nadzieję, że nie będę musiała pani szybko znowu tu widzieć. I obawiam się, że przy następnym takim wybryku, wydalimy Kiri z naszej placówki.
- Doskonale panią rozumiem - Kuniko podniosłą się z plastikowego krzesła i ukłonem pożegnała dyrektorkę. W drzwiach jeszcze raz się odwróciła - Jeszcze raz najmocniej przepraszam i dziękuję za życzliwość i wyrozumiałość - kiedy wyszła na korytarz, bez słowa minęła małą blondyneczkę i tylko niecierpliwym ruchem ręki dała jej do zrozumienia, że ta ma za nią podążyć. Kiri bała się odezwać. Szła obok siostry, od czasu do czasu na nią zerkając, ale ta uparcie patrzyła przed siebie. Wpatrywała się tak przed siebie przez całą drogę przez szkołę i jej dziedziniec, i drogę do przystanku, a następnie przez całą jazdę autobusem. Dopiero gdy doszły do domu i rudowłosa usiadła przy stole w kuchni, to podniosła wzrok.
- Coś ty uczyniła Kiri? Zwariowałaś?
- Przepraszam - wyszeptała dziewczynka spuszczając głowę i zaciskając dłonie na krawędzi krzesła.
- Przepraszam?! Ja rozumiem, że ten chłopak się śmiał z Blaki, ale nie musiałaś mu od razu łamać nosa i wybijać trzech zębów! W ogóle, nie potrafię zrozumieć takiego wybuchu złości. I sił! Skąd wzięłaś na to siłę? Jesteś drobną dwunastolatką, a pobiłaś starszego chłopaka?
- Zasłużył - powiedziała blondynka lekko się uśmiechając, ale zaraz się skuliła gdy jej starsza siostra uderzyła pięścią w blat.
- To nie jest śmieszne! Wiesz, jakie to problemy? Od teraz będziesz pod ciągłym nadzorem nauczycieli i za byle co mogą cię wyrzucić. I powiedz mi, powiedz co wtedy zrobimy?
- Nie wiem...
- Ja też nie. Proszę cię, bez takich wybryków. Olewaj śmiejących się ludzi. Nie zważaj na nich. A na pewno, na pewno nie reaguj pięścią.
- Już nie będę, obiecuję.
- Trzymam za słowo - burknęła starsza dziewczyna, stukając paznokciami w blat. Ciągle rozmyślała nad siłą Kiri. Czy to normalne, by dziewczynka w jej wieku była zdolna uderzyć z taką siłą, by komuś wręcz zmiażdżyć nos? I ta agresja... mimo pewnie silnego krwotoku chłopaka i tak uderzyła znów, tym razem prosto w zęby, łamiąc je i wybijając. Może dobrym pomysłem byłoby zaprowadzenie Kiri do psychologa? Z lekkim uśmiechem Kuniko pomyślała również o izolatce.

***

5 000 jenów to około 150 zł,
a 1300 jenów to około 40 zł
1 jen = ok. 0,29 gr

2 komentarze~

  1. Ty się powinnaś na serio zastanowić nad pisaniem powieści obyczajowych... Jestem pod wielkim wrażeniem! Naprawdę. Nie wiem, co napisać xD Powtórzę, że jestem pod wielkim wrażeniem, to jest świetnie napisane, pomimo kilku usterek językowych (bo noce się zarywa, nie zrywa ;D). I naprawdę, to jest tak niepodobne do tych wszystkich onetowskich farfocli, że mogłoby być samodzielną powieścią. Brakuje mi słów xD To jest prawdziwa proza. I jak tu teraz iść i pisać pierdoły na ST po przeczytaniu czegoś takiego... ;)

    Meg

    OdpowiedzUsuń
  2. *szloch* Nawet Kuniko ma tańsze wizyty niż ja ;_; A trzeba się było uczyć i iść na medycynę... Bardzo lubię to, jak piszesz. Jaram się na myśl o tym, że mogę przeczytać Twoją notkę i strasznie lubię to, jak opisujesz detale. Niby takie drobne rzeczy, na które pozornie nie zwraca się uwagi, a mimo to gdy się o nich napisze, nabierają takiego szczególnego znaczenia dla toku opowieści. Wszystko rozwija się stopniowo, nie wyrzucaj sobie, że za wolno, że nudno, bo to po prostu g-prawda. Wszystko jest w porządeczku :3 Już się niecierpliwię na następny rozdział, chciałabym jeszcze, żeby pojawiła się przyjaciółka Kuniko (Eriko? Dobrze pamiętam czy nie? ;_;), bardzo ją lubię. No, to teraz patatajaj na naszego bloga pisać notkę :3

    OdpowiedzUsuń