05 grudnia 2012

Prolog

Zapowiadał się zimny dzień. Słońce dopiero wychylało się za horyzontu. Wszelka roślinność błyszczała pokryta szronem, a mgła unosiła się tuż nad ziemią. Pomimo zimna blondynka nie miała na sobie nawet swetra. Cała dygotała a jej skórę pokrywał dreszcz. Trawa szeleściła pod jej stopami gdy powoli podchodziła do opuszczonego domu. Wyrwane z framugi drzwi leżały na środku korytarza. Gdy postawiła nogę na wełnianym dywanie w górę wzbił się obłok kurzu. Sztuczne, kolorowe kwiaty które stały w wielkim wazonie przybrały szary kolor. Spojrzała przez wybite okno na zarośnięty ogród. Poczuła ucisk w żołądku gdy znajome otoczenie obudziło w niej wspomnienia. Westchnęła głęboko a jej oddech zamarzł w powietrzu. Ruszyła w stronę dawnego salonu, który musiał służyć bawiącej się młodzieży bądź bezdomnym. Po kątach stały poustawiane puste butelki po alkoholach, podłogę pokrywała niezliczona ilość wypalonych papierosów a gdzieniegdzie leżały nawet zużyte prezerwatywy. Dziewczynę ogarnął gniew. To miejsce to był dla niej grób. Tutaj spoczywała jej przeszłość i dawna ona. Nie mogła zrozumieć jak ktoś mógł od tak zbezcześcić ten dom. Gdy postąpiła krok do przodu pod jej stopą rozległ się trzask łamanego szkła. Pusta ramka była całkiem zniszczona a nieopodal jej leżało zdjęcia. Znała je dobrze i gdy dostrzegła na nim dorysowane markerem ozdoby nie poczuła już złości, a zalała ją fala żalu. Otarła dłonią wilgotne oczy i odwróciła się w stronę schodów na piętro.  Ściany korytarza na nim był pokryty wielkim, czarno-białym grafity przedstawiającym przenikliwe, kobiece oczy. Sięgnęła do klamki drzwi które prowadziły do jej dawnego pokoju. Zdziwiła się gdy nie ustąpiły. Przyłożyła ucho do nich ale nie usłyszała żadnego dźwięku. Uniosła nogę i z całej siły  je kopnęła . Gwałtownie się otworzyły a dziewczynę oślepił blask słońca który wpadał przez okno na wprost drzwi. Tutaj nikt się nie zabawiał. Choć wszystko przykryła gruba warstwa kurzu wszystko było na swoim miejscu. Miała wrażenie, że minęły wieki odkąd wyszła z niego w pośpiechu by dopiero teraz wrócić. Podniosła z ziemi plecioną bransoletkę i poczuła jak żal ściska jej gardło. Zacisnęła dłonie w pięści i schowała znalezisko do kieszeni spodni. Na parterze zaskrzypiała podłoga i rozległo się wołanie. Miała ochotę uciec, ale przecież nie mogła. Nie teraz. Nie ma dokąd. Spojrzała po raz ostatni na pomieszczenie.  W powietrzu unosił się zapach trawy, kurzu i starości. Czy tak pachnie żal?  Kurz wirował w smugach światła. Słońce w całości oświetliło ogród a mgła się rozwiała. Szron stopniał i w milionach drobnych kropelek odbijało się światło.

3 komentarze~

  1. O kurczę, ale klimat stworzyłaś! Widziałam ten dom oczami wyobraźni, każdy drobny szczegół, który wymieniłaś, Twój styl zaczął mi przypominać Trudi Canavan, jestem naprawdę pod wrażeniem! Na razie nie ogarniam fabuły, mogę tylko się domyślać, co się działo, ale naprawdę mi się podobało xO Czekam niecierpliwie na dalszy ciąg! Niezmiernie się cieszę, że zaczęłaś pisać! Moje małe <3
    Jigoku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znasz mnie przecież - pora się uzbroić w cierpliwość xDD

      Usuń
  2. Baaardzo ładna notka ^^ Ale pamiętaj, że masz swój styl i trzymaj się go kurczowo, bo jest niepowtarzalny! :* Popraw sobie drobne literówki, bo wiesz, po co mają być skoro może ich nie być xP To na razie wstęp do fabuły, więc ja też napiszę wstęp do komentowania:
    Czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg! Jestem ciekawa, co wymyślisz ^.- U góry jest piękny popis opisu. Co będzie dalej? (Wiem, wiem - Grimmjow :P) Ja jestem leniwa, ale nie bierz przykładu ze mnie i zamieszczaj tu coś co dwa tygodnie maks ^^

    Pozdroffionka od aŁtoreczki!
    Meg

    OdpowiedzUsuń