Choć od tamtego wydarzenia minęło wiele lat, znów zareagowała tak samo.
Wszystko przybrało dziwne, niewyraźne kształty jakby na całą scenę patrzyła zza
szyby. Tak bardzo nierealne. Niemożliwe. Musiała podejść do Eriko i upewnić
się, że to prawda. Że ona tam leży, krwawi i umiera. Zapomniała o
niebezpieczeństwie jakie jej groziło. Musi jej dotknąć. Plama na piersi
rozrastała się, szatynka wciągała gwałtownie powietrze dusząc się przy tym
własną krwią. Jej skóra bledła coraz bardziej, zlewając się z białymi, niezaplamionymi
fragmentami bluzki. Kuniko wpatrywała się w nią, czując się jak w letargu.
Dotknęła jej ramienia a przez jej palce przeszło przyjemne ciepło i mrowienie.
To samo uczucie. Twarz jej przyjaciółki zaczęła nabierać kolorów, a ciemne oczy
skupiły się na jej twarzy. Rana zmniejszała się coraz bardziej i bardziej, krew
zaczynała krzepnąć. Ten sam przerażony wyraz twarzy. Szok, który przed chwilą
odmalowywał się na twarzy rudowłosej teraz pojawił się na twarzy szatynki.
- Coś ty zrobiła? - Kuniko spojrzała na Eriko. To samo zdanie powiedziała do
niej Kayoko, tyle lat temu w łazience. Sakata uniosła ręce i chwyciła dłonie
Tsukady - Coś ty zrobiła? - Ucisk nasilił się - Coś ty
zrobiła? Coś ty zrobiła? Coś ty zrobiła? - wszystko wkoło
nich zatarło się, były tylko one w pustce. Kuniko poczuła dławienie w gardle,
znów stała się tą dwunastoletnią dziewczynką o przerażonym spojrzeniu i
ogarniającej ją bezradności. Nie znała odpowiedzi na pytanie a sama była równie
przerażona jak zafascynowana. Poczuła ból w dłoniach w które wbijały się
szczupłe palce Eriko.
- Wszystko popsułaś. Zniszczyłaś. Dlaczego mi to robisz? Coś ty
zrobiła? - szatynka mówiła coraz szybciej i głośniej. Zamknęła oczy.
Miała nadzieję, że to wszystko zniknie, że kiedy je otworzy wszystko będzie
znów takie jak przedtem. Chciała zakryć dłońmi uszy, ale nie mogła ich wyrwać z
ucisku Eriko. Cały czas rozbrzmiewało w jej głowie powtarzające się pytanie. A
potem nastała cisza. Powoli rozchyliła powieki. Przerażona nabrała gwałtownie
powietrza a jej wnętrzności ścisnęły się w supeł. Nie klęczała już obok
przyjaciółki, tylko przy starszej siostrze. W przeciwieństwie do Kuniko, Kayoko
miała czarne, proste włosy i ciemniejszą karnację, choć ich rysy twarzy i brązowe
oczy były wręcz identyczne. Brunetka wbiła mocniej paznokcie w dłonie siostry.
- Coś ty zrobiła? - dźwignęła się, a jej długie włosy, zsunęły się z nagiego
ciała. Jej twarz była teraz tuż przy samej twarzy Kuniko. - No powiedz mi, coś
ty najlepszego uczyniła?
- palce wbiły się z jeszcze większą siłą. Rudowłosa zaczęła się
rozpaczliwie szarpać. Przerażenie dławiło ją w gardle, po policzkach spłynęły
łzy a ból w dłoniach stawał się nie do zniesienia.
- Nie wiem! Ja nie wiem! Nic nie wiem! Zostaw mnie! Puść mnie! - nie mogła się
dźwignąć na nogi ani wyszarpać rąk z uścisku. Szamotała się jak dzikie zwierzę
w potrzasku, ale to nie dawało żadnych rezultatów. Poza wrzaskami Kayoko zaczął
ją dochodzić inny głos, ale nie mogła się na nim skupić. Był przytłumiony i
odległy, jak by za barierą. Dłonie już całkiem jej zdrętwiały. Czyjeś silne
ramiona oplotły jej ciało. Jeszcze rozpaczliwiej starała się wyrwać. Głos jej
siostry stawał się coraz bardziej odległy, a inne głos, był coraz wyraźniejsze.
Ciemność powoli zaczęła się rozpraszać. Jedynie ból w jej dłoniach się nie
zmieniał.
- Uspokój się! - męski głos wyciągnął ją z otępienia. Otworzyła oczy, które
zaraz znów się zamknęły pod wpływem intensywnego światła panującego w pokoju.
- Już wszysto dobrze, Kuniko. Uspokój się i rozluźnij. Głęboki wdech i wydech.
- w końcu rozpoznała głos pana Kursakiego, właściciela pobliskiej kliniki.
Starała się zapanować nad drżącym oddechem. Nadal się trzęsła a po jej ciele spływał
lodowaty pot. Pasma włosów przykleiły się do jej twarzy. Naprężone mięśnie
powoli się rozluźniały, jedynie co się nie zmieniało to tępe pulsowanie w jej
rękach. Spojrzała na nie i zamarła. Isshin, który nadal trzymał ją za
nadgarstki, wpatrywał się w jej dłonie, które były całe umazane krwią, tak jak
i pościel na których spoczywały. Lekarz spojrzał na nią i uśmiechnął się
uspokajająco.
- Tak mocno zaciskałaś pięści, że przebiłaś skórę. Ale nie martw się, to tylko
tak źle wygląda, wątpię by pozostały po tym blizny. Yuzu, przynieś w misce
zimnej wody i gąbkę. - Kuniko nie zauważyła wcześniej stojącej w drzwiach
drobnej blondynki, która zaspana przecierała oczy. Miała na sobie zieloną
koszulę nocną, która sięgała jej kolan. Dziewczynka skinęła głową i wyszła z
pomieszczenia. Ta drobna postać natychmiast jej przypomniało o bardzo ważnej
sprawie.
- Kiri. Gdzie jest Kiri? - próbowała się podnieś ale była za słaba.
Dopiero teraz zdała sobie sprawę jaka jest ociężała i śpiąca.
- Leż spokojnie, twoja koleżanka powiedziała, że się nią zajmie. Idzie Yuzu,ona
umyje Ci te nieszczęsne ręce a ja, poszukam innej pościeli.- gdy tylko skończył
mówić podniósł się z łóżka a jego miejsce zajęła blondynka w piżamie. Postawiła
miednice z zimną wodą na stoliku nocnym a gąbko zaczęła delikatnie wycierać
krew z dłoni Kuniko.
- To musiał być naprawdę zły sen. Czy mogła byś mi powiedzieć, co było tak
straszne?
- Przeszłość - oparła głowę o poduszki i zamknęła oczy. Czuła, że zasypia.
Rzeczywistość mieszała się jej ze snem. Obrazy, które widziała pod powiekami,
dopasowywały się do wszystkich dźwięków i odczuć. Przebudziła się tylko raz,
gdy zdarto z niej poplamioną kołdrę i narzucono nową. Potem zasnęła pozbawionym
snów snem.
Obudziła się późnym rankiem, kiedy miasto było już całkiem pobudzone. Chociaż
była cała obolała, dźwignęła się by usiąść na łóżku.
- Gdzie idziesz? - Kuniko aż podskoczyła ze strachu. Nie zauważyła siedzącej
pod oknem Eriko, która swoim zwyczajem szkicowała. Poczuła jak ogarnia ją
poczucie ulgi, choć nie rozumiała skąd ono się wzięło.
- Eriko! Tak się cieszę! - uścisnęła w pasie przyjaciółkę gdy ta podeszła
do jej łóżka i usiadła na jego krawędzi - Co się stało? Dlaczego tu jestem?
Gdzie Kiri?
- Ej, spokojnie, głęboki wdech. Powiedz mi, co pamiętasz i jak się czujesz? -
Tsukada zamyśliła się. Wyszła z Eriko na spacer, spacerowały po wałach i
usiadły na ławeczce. I nic więcej.
- Czuje się dobrze ale nic nie rozumiem. Ostatnie co pamiętam, to to, że
usiadłyśmy na ławce. Co było potem?
- Wstałaś, przeszłaś kilka kroków i runęłaś jak długa na ziemię. Ale mi
napędziłaś stracha! Ruda, nigdy więcej tak nie rób! - szatynka powoli się
podniosła i położyła dłoń na ramieniu przyjaciółki - Zaraz wrócę, tylko zajdę
po lekarza. Niech Cię najpierw obada a potem pogadamy. - zacisnęła mocniej
palce na jej ciele i wyszła. Kuniko opadła na poduszki i zakryła twarz dłońmi.
Przez głowę przechodziło jej mnóstwo pytań na które chciała by już uzyskać
odpowiedzi. Martwiła się swoim omdleniem, brakiem sił na opiekę nad Kiri i
faktem, że nie ma pojęcia gdzie ta w ogóle jest. W dodatku cały czas nie
opuszczało ją wrażenie, że coś jest nie tak. Że powinna panikować, uciekać i
wszystkich w około ostrzec. Czuła się jak po traumatycznym wypadku,
katastrofie. Ale nic takiego przecież nie miało miejsca.
- Jak się czujemy? - jej przemyślenia przerwał głos lekarza. Odsłoniła twarz i
spojrzała na pana Kurosakiego.
- Dobrze, tylko głowa mnie boli. - Isshin dotknął jej czoła i uśmiechnął się.
- Nie masz gorączki. Wyniki twojej krwi już przyszły ze szpitala i wszystko
wydaje się być w porządku. Gdzie dokładnie cię boli? Mocno?
- Nie, to tylko zwykła migrena - znów dźwignęła się do pozycji siedzącej i
odwzajemniła uśmiech - Nawet niezbyt silna.
- To dobrze. Pewnie się tylko przegrzałaś. Dobrze, że nie dostałaś udaru, nie
powinnaś wychodzić na takim upale bez nakrycia głowy. Ciebie to też się dotyczy
- odwrócił się do stojącej w drzwiach Eriko, która uśmiechnęła się i
przytaknęła.- Gdyby jednak coś takiego się powtórzyło, powinnaś iść do
szpitala na tygodniowa obserwację. W sumie teraz możesz się ubrać i iść do domu,
ale na wszelki wypadek zapisze ci jeszcze witaminy. Tu są twoje rzeczy -
powiedział wskazując na półeczkę obok jej łóżka, na której równo były
poukładane ubrania. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że zamiast swoich
jasno-niebieskich spodni i luźnej, popielatej koszulki ma na sobie białą,
prostą koszulę. Chciała zapytać kto ją przebrał, ale lekarz opuścił już
pomieszczenie i została sama na sam z Eriko, która podeszła do niej i chwyciła
ją za rękę.
- No, Ruda. Zbieramy się.
- Tak, jestem pewna, że informowałam panią Yamakazi o twoim zemdleniu. I
tak, mówiłam jej, że jutro też cię może nie być.
- Dziękuję - Kuniko westchnęła i oparła czoło na kolana. To był kolejny dzień
wielkich upałów. Trawa zaczynała przybierać żółtawy kolor a wiele kwiatów
uschło na słońcu. Przód domu rodzinnego Tsukada był spowity w cieniu, gdzie na
stopniu siedziały dziewczyny. Eriko wachlowała się plikiem rysunków od czasu do
czasu wzdychając. Rudowłosa po chwili wyprostowała się i odchyliła jak jej
przyjaciółka. Zerknęła na nią przelotnie i dostrzegła drobny szczegół, który
wywołał w niej niepokój. Pomyślała o swoim śnie, którego sobie nie mogła
przypomnieć. Pamiętała tylko swoją starszą siostrę a reszta koszmaru wymykała
się z jej umysłu. Mimo to, czuła, że drobna, ciemniejsza plamka na piersi
szatynki ma coś wspólnego z nocną marą.
- Od kiedy to masz? - spytała.
- Co niby? - Eriko odwróciła się w jej stronę i zmarszczyła brwi.
- To - powiedziała i wskazała palcem bliznę.
- Ty, nawet tego nie zauważyłam - Sakata spróbowała zdrapać z piersi ciemną
plamkę, ale próby pozbycia się jej tylko utwierdziły je w przekonaniu, że to
blizna. - Ale numer
- Dziwne.
- No. W ogóle patrz, jadą. - zainteresowanie kropką przerwał przyjazd
czerwonego auta pod dom. Obie dziewczyny podniosły se ze schodka i spojrzały
wyczekująco. Z pojazdu niczym torpeda wypadła Kiri z okrzykiem
"Siostrzyczko!" i objęła siostrę w pasie, która była pewna, że jej
stopy straciły na chwilę kontakt z ziemią. W tym czasie z samochodu wyszła
również Blaki i jej mama. Blaki była pulchną, nieśmiałą dziewczynką o czarnych,
długich włosach oraz niebieskich oczach. Jej matka była do niej bardzo podobna.
Jednak w przeciwieństwie do córki miała krótką fryzurę i była niezwykle chuda,
sprawiała wręcz wrażenie wychudzonej.
- Dobrze cię widzieć Kuniko. Kiri była u nas bardzo grzeczna, jak zwykle z
resztą. Choć jest przepełniona energią i nie podoba mi się jej nawyk trzymania
łokci na stole - kiedy pani Iseki mówiła, zawsze przechylała lekko głowę w bok.
- Bardzo dziękuje za opiekę nad nią. Postaram się coś zrobić z tymi jej
manierami - Kuniko starała się odpowiadać miłym i ciepłym tonem, oraz
wystarczająco głośnym, by zagłuszyć Eriko, która powiedziała coś, co brzmiało
jak "A co ci się w ogóle podoba?".
- Mam nadzieję, że to twoje omdlenie było jednorazowe i nic poważnego ci nie
dolega. Ale pomijając twój stan fizyczny, jak się psychicznie czujesz?
- Nie jestem pewna, co ma pani na myśli.
- Kiedy Kiri była u nas ostatni raz, wspominała coś o twoim zmęczeniu,
bezsenności i napadach strachu? Tak, chyba strachu. Czy to prawda? - Tsukada
spojrzała na swoją siostrę, która zarumieniona odwróciła głowę.
- Tak, można tak powiedzieć. Ale to nic poważnego.
- O tym zadecyduje lekarz, Kuniko. Nie wolno lekceważyć takich rzeczy, to mogą
być poważne zaburzenia. A dziecko nie powinno przebywać z kimś niepoczytalnym.
Już teraz mam kilka zastrzeżeń co do twoich możliwości. Skontaktowałam się z
moją bardzo dobrą znajomą, jest rewelacyjnym neuropsychiatrą. Co prawda, ma
bardzo napięty harmonogram ale na moją prośbę się zgodziła. Jestem pewna, że ci
pomoże - mówiąc to, cały czas przeszukiwała swoją czarną torebkę. Po chwili
wyciągnęła z niej małą, tekturową karteczkę i wręczyła rudowłosej. Z jednej
strony, niebieskim długopisem była napisana data i godzina, a z drugiej,
wydrukowana ładną, zawijaną czcionką "Shizuka Furukawa" oraz dane
kontaktowe. Kuniko nie wiedziała, czy się oburzyć czy podziękować, więc nie
powiedziała nic, tylko wpatrywała się w drobny napis
"neuropsychiatra".
- Oby wszystko ułożyło się jak najlepiej. Gdyby coś się działo, to znasz mój
numer. Cóż, będę wracała. Obowiązki wzywają. Do widzenia dziewczynki i ty,
koleżanko Kuniko - uśmiechnęła się do Eriko, która wyglądała jak by była o krok
od zbrodni. Nie czekając na odpowiedź klasnęła w dłonie i odwróciła się w
stronę pojazdu. Blaki pośpiesznie przytuliła Kiri, uśmiechnęła się nie pewnie
do starszych dziewczyn i pobiegła za matką. Trójka stała w bezruchu aż do momentu
kiedy samochód zniknął za rogiem.
- Bezczelny babsztyl! Chodź Ruda do środka, stać tu nie będę - Sakata
pociągnęła przyjaciółkę za rękę w stronę drzwi. Obie usiadły przy stole w
kuchni a młodsza Tsukada pobiegła do swojego pokoju by się przebrać i poszukać
zapomnianego przez wszystkich Hazukiego.
- Gdybym sama tego nie słyszała, w życiu bym nie uwierzyła, że ta suka coś takiego
ci powiedziała! Zawsze była nadęta i wredna ale to było przegięcie! - szatynka
nalała sobie do kubka zimnej wody mineralnej, którą wcześniej wyciągnęła z
lodówki. W tym czasie rudowłosa dziewczyna nadal wpatrywała się tępo w
kartkę.
- Powiedziała mi, że nie powinnam się opiekować Kiri. Ona już teraz ma mnie za
wariatkę. Jest psychologiem dziecięcym, a takie rzeczy przy niej powiedziała.
- Pieprzenie! Nikt się nią lepiej nie zajmie niż ty, a uważanie cię za niebezpieczną
to szczyt debilizmu. I ta jej gadka, "moja bardzo dobra znajoma"!
Założę się, że ta nieszczęsna kobieta jak widzi jej numer na wyświetlaczu, to
chowa telefon na dnie szafy. Zamierzasz tam do nie iść?
- Do tego neuropsychiatry? Tak, może z drugiej strony pani Iseki ma rację i
powinnam się leczyć. W ogóle, zostaniesz dziś u nas na noc?
- W sumie to musiała bym się do domu wrócić ale jak zapraszasz to co będę
odmawiać?
- To miło, bo widzisz, dziś po raz pierwszy mam ochotę się napić czegoś
mocniejszego.
- Wiedziałam, że nadejdzie dzień, w którym cnotliwa Kuniko się napije. Ale zawsze myślałam, że będziemy chlać z radości.
- Ja też zawsze myślałam, że pewnego dnia otworzymy razem sake i będziemy pić za lepsza przyszłość. Nigdy nie chciałam topić smutków, jak ojciec Kiri. Ale nie mam aktualnie na nic innego ochoty - głośno westchnęła i odłożyła wizytówkę na stół. Eriko chwilę popatrzyła na imię lekarki i dopiła wodę w kubku do końca.
- To czekaj i niczym się nie przejmuj. Będę za dwie godziny i przepijamy całą noc, jutro i tak masz wolne, poszaleć możesz.
- Jasne, to będę czekać - Kuniko odchyliła się na krześle i zapatrzyła w sufit. Pozostała w tej pozycji, dopóki Kiri nie zeszła na dół w poszukiwaniu szynki dla Hazukiego.
ASDFGHJKL;' Boziu, jak ja się jaram tym blogiem xO To opowiadanie jest naprawdę świetne, ciekawe, trzyma w napięciu i ma ten specyficzny klimat urban fantasy - jestem naprawdę zachwycona! I jeśli kiedykolwiek usłyszę od Ciebie, że źle piszesz, to na miejscu Cię uduszę, a potem wskrzeszę i każę pisać kolejną notkę xO Biedna Kuniko, zaczyna mieć jakieś dziwne wizje Oo Może ma PTSD? *mądrala mode on* Podobają mi się okrutnie Twoje postacie, każda jest inna, ale wszystkie wydają się być tak żywe i namacalne, jak gdyby żyły gdzieś obok. Strasznie spodobał mi się ten tekst: ". I ta jej gadka, "moja bardzo dobra znajoma"! Założę się, że ta nieszczęsna kobieta jak widzi jej numer na wyświetlaczu, to chowa telefon na dnie szafy." xDDDDD Już się wiercę niecierpliwie w krześle, w oczekiwaniu na kolejny rozdział - błagam, niech będzie szybciutko! T.T
OdpowiedzUsuńSzybko będzie, bo plany mam wielkie. Ciesze się, że moje postacie Ci się podobają, staram się im faktycznie poświęcać dużo czasu i każdej z nich dać choć by indywidualny sposób wypowiadania się. TY TEŻ PISZ NOTKĘ SZYBKO BO CZEKAM I CZEKAM. I uschnę przed tym komputerem zaraz xO
UsuńEj, weź, bo mnie dołujesz swoimi umiejętnościami @_@' Po Twojej notce u mnie mi się wszystko takie sztuczne wydaje xO No staram się, ale powstrzymuje mnie mój paniczny strach przed spierdzieleniem Grimmjowa XDDDD
UsuńCzy ty czytasz jakieś książki psychologiczne, czy jesteś takim świetnym obserwatorem ludzi? Serio, jak się to czyta, to czytelnik sam nie jest pewien, czy to wciąż FF z Bleacha... Czy Kuniko jest naprawdę wariatką, a Hollowy i świat dusz to tylko wytwór jej chorego umysłu... ;) Żeby coś takiego zrobić, trzeba być naprawdę DOBRYM w pisaniu! Widać, że masz to wszystko głęboko przemyślane. Te mroczne klimaty kojarzą mi się z Natsuo Kirino (oczywiście nie zapomnijmy też o "Zbrodni i karze" xD). To, jak Kuniko zachowuje się, widząc ranną Eriko, cała postać matki Blaki, relacje z Kiri... To nie jest sztampowe, to nie jest jak z fanficka, to jest literatura :)
OdpowiedzUsuńJuż się bierz za pisanie następnego rozdziału!
Meg
Już Ci powiedziałam, do czego można porównać moje pisanie notki. Serio, ja nie mam pojęcia o co wam chodzi z tą psychologią XD Ale jeśli się podoba to cóż poradzić~~ xD
UsuńTo moja pierwsza notka, w której żadna z was nie wyłapała błędu ;_;
Chyba, że zapomniałaś XD