08 stycznia 2014

Rozdział V

Eriko dźwignęła się na łokciu, a drugą ręką przetarła twarz. Siedziała na łóżku Kuniko w swojej ulubionej koszuli nocnej, którą miała nałożoną na lewo. Spojrzała na śpiącą obok przyjaciółkę. Leżała tyłem do niej, na samej krawędzi łóżka. Jej ręka zwisała tuż nad ziemią, a palce od czasu do czasu drgały. Szatynka westchnęła i stanęła na nogi. Ciągle przecierając oczy a drugą ręką wymacywać przeszkody, zaczęła się kierować do drzwi. Gdy tylko wyszła z pokoju, drgnęła z zimna. Na korytarzu było o wiele chłodniej. Objęła się rękami i szybkim krokiem pokierowała się do, leżącej na drugim końcu holu, łazienki. Pomimo, że cały dom był niewielki i znajdujące się w nim pomieszczenia były dość ciasne, to łazienka była dość przestronna. Na wprost drzwi, pod oknem znajdowała się niewielka wanna a po bokach wejścia, toaleta i umywalka. Wszystko tu było wręcz śnieżnobiałe, poza ogromną kafelka na środku. Kwadratowa, na metr szeroka, piaskowa płyta przedstawiała prostą muszlę. Wzór był dobrze widoczny, pomimo kilku pęknięć. To pomieszczenie zawsze wydawało się jej inne. Nie było tu wcale chłodniej czy ciemniej. A jednak było w nim coś przerażającego. Może to ta nieproporcjonalna wielkość? Tak duża obecność bieli? Czy ta ogromna płytka? Kuniko powiedziała jej kiedyś, że ta łazienka tak wygląda od zawsze. I choć każdy czuje się w niej nieswojo, to z powodu ciągłego braku pieniędzy, nie są wstanie nic z nią zrobić. Podeszła do umywalki i obmyła twarz lodowatą wodą. Wytarła dokładnie twarz i ubrała prawidłowo koszulę. Stanęła wyprostowana przed lustrem i poprawiła włosy. Odchyliła lekko głowę i uśmiechnęła się delikatnie. Przeczesała włosy na prawą stronę i poruszała ramionami. Jednak jej uśmiech nagle zszedł jej z twarzy, a ona sama zastygła i zbladła. Za jej głową, w lustrze odbijała się wanna. I z tej wanny, powoli wynurzały się ręce. Zupełnie jak by leżąca w niej osoba uniosła je nad głowę. Biała skóra kontrastowała z ciemnoczerwoną krwią. Gdy ręce się całkiem wyprostowały, równie powoli, znad krawędzi wanny zaczęła się wynurzać głowa, z ciemnymi, prostymi włosami. Eriko gwałtownie odwróciła się od lustra, ale nic nadzwyczajnego nie zobaczyła. Na drżących nogach podeszła do wanny. Poza czarnym korkiem na cienkim, metalowym łańcuszku, niczego w niej nie było. Rozejrzała się, ale wszystko wyglądało całkiem zwyczajnie.
- Co jest? - wyszeptała i kilkokrotnie okręciła się w obawie, że coś może za nią stać. W końcu pośpiesznie opuściła pomieszczenie i zamknęła z hukiem za sobą drzwi. Oparła się o nie i  ukryła twarz w dłoniach.
- Chyba jeszcze nie całkiem wytrzeźwiałam - wymamrotała. Stała tak chwilę, nie odrywając dłoni od twarzy aż do momentu gdy słyszała zbliżające się kroki. Gdy otworzyła oczy zobaczyła stojącą przed sobą Kiri.
- Wszystko dobrze? - spytała dziewczynka. Miała na sobie ciemnoczerwoną pidżamę w czarne kropki, a w rękach trzymała Hazukiego - Jesteś bardzo blada.
- Odbija mi się wczorajszym. Choć w sumie, chyba mi jeszcze nie przeszło - szatynka uśmiechnęła się ciepło i potargała włosy Kiri.
- To dobrze. Bo fajnie śpiewasz - blondynka minęła ją i weszła do łazienki. Eriko w tym czasie stała jeszcze chwilę, z uniesioną ręką. Bezskutecznie starała sobie przypomnieć moment, w którym śpiewała. Ale jak śpiewała, to na pewno nic dobrego...

Gdy Eriko weszła do sypialni, Kuniko już nie spała. Siedziała ze skrzyżowanymi nogami na łóżku i przeczesywała palcami włosy.
- Szybko wstałaś, kac cię nie męczy? - spytała rudowłosa poprawiając opadające ramiączko pidżamy.
- Nie. O dziwo, nie.
- Tak myślałam, skoro tak trzaskasz drzwiami - szatynka otworzyła usta z zamiarem powiedzenia przyjaciółce, co przytrafiło się jej w łazience. Ale gdy teraz znalazła się w oświetlonej, ciepłej sypialni wraz z bliską osobą, wszystko to wydało się jej całkiem nieprawdziwe a wręcz śmieszne. ,,Czego się bałaś? Że duch wciągnie cię przez odpływ?" - pomyślała i lekko się uśmiechnęła.
- Wymknęły mi się - odpowiedziała i usiadła na krześle, na wprost posłania - A ciebie co? Kac pewnie męczy?
- Jasne. Ale mimo wszystko, fajnie było być taką beztroską. Chociaż przez chwilę.Gdyby pani Iseki się o tym dowiedziała, że Kiri była sama w domu z dwójka pijanych dziewczyn, to pewnie by mnie za włosy na policję zawlekła.
- Ale się nie dowie. Jak jej Kiri wygada, to jej ten mały tyłek skopie. Miałaś jakiś pijacki sen? - Kuniko przez chwilę masowała skronie i zmarszczyła brwi.
- Wiesz, kiedy nasza ciotka Natsuo jeszcze żyła, a byłyśmy u niej w odwiedzinach, brała nas na piękną polanę. Była ogromna i wszędzie było mnóstwo kwiatów a w dzień jeszcze motyli. Ale  nocą, był tam rewelacyjny widok na niebo. Niebo było takie czyste, żadnego smogu, widoku nie rozpraszało światło latarni. Było widać mnóstwo gwiazd. Calutkie niebo było nimi pokryte. I ciotka zawsze nam opowiadała, że w gwiazdach jest przeznaczenie. Obserwują naszą przeszłość i szepczą przyszłość. Że to co podpowiadają gwiazdy, jest naszą najlepszą drogą. I wiesz... - rudowłosa wyprostowała i spojrzała w okno, gdzie słońce było już wysoko na bezchmurnym niebie - ...śniło mi się, że znów byłam nocą na tamtej łące. Wszystko było takie jak zapamiętałam. I patrzyłam w te gwiazdy, które mnie wołały. Oderwałam się od ziemi i powoli, przybliżałam się do nich. Ale bałam się. Chciałam tam dotrzeć, ale wiedziałam, że to będzie koniec. Że nigdy nie wrócę na ziemię. I w pewnym momencie się rozmyśliłam i upadłam na ziemię. Aż mnie zabolało - uśmiechnęła się - i kiedy byłam na tej ziemi, to podszedł do mnie chłopak. I pomógł mi wstać. I w sumie to wszystko. Bo później to już tylko stałam i trzymałam go za rękę. Tylko, ciągle mi się wydaję, że ja już go gdzieś widziałam. I powinnam go pamiętać.
- Jak wyglądał, może ja coś skojarzę.
- Był w sumie dość wysoki, na pewno wyższy ode mnie. Był umięśniony i szczupły. Miał jasnoniebieskie oczy, blond włosy z opadającą na twarz grzywką. I sprawiał wrażenie bardzo smutnego. Mimo, że zwykle w snach wiemy wszystko, to nie mogłam odgadnąć, czy faktycznie jest smutny czy to jego uroda. I miał na sobie czarne kimono.
- Przykro mi, ale nikogo takiego sobie nie przypominam.
- Szkoda. Ciekawe kto to.
- Na pewno twój przyszły mąż - Eriko zachichotała a widząc zawstydzoną twarz Kuniko, wyszczerzyła zęby. Tsukada rzuciła w nią poduszką i zeskoczyła z łóżka. Minęła przyjaciółkę i wyszła na korytarz. Nie wiedziała za bardzo, co mogło ją tak zdenerwować. Może to uczucie, ze faktycznie, ten mężczyzna będzie dla niej kimś bardzo ważnym? Nie chciała jednak o tym teraz myśleć. I tak wszystko skupiało się wokół poniedziałku, który przypadał pojutrze. Na ten dzień miała zapisaną wizytę do psychiatry i ten fakt, napawał ją ogromnym lękiem. Obawiała się, że zostanie naznaczona mianem osoby niepoczytalnej. Że nikt nie będzie jej w stanie pomóc, że zostanie odizolowana od ludzi a jej siostra trafi do sierocińca. Bała się o nią, o siebie i siebie. Słyszała krzątającą się w łazience Kiri, więc zeszła na parter do kuchni. Wyciągnęła z lodówki litrową butelkę wody, dwa kubki z szafki i wróciła z tym do pokoju.
- Nie wiem jak tobie, ale mnie się strasznie chce pić - powiedziała, szturchając łokciem drzwi.
- Mnie w sumie też - odparła Eriko, która leżała znów na łóżku z gazetą. Zamknęła ją i odsunęła na bok po czym usiadła z jedną nogą podwiniętą pod siebie - gdzie masz tą wizytę? o, wiesz, u tej babki.
- W jej domu. To pewnie prywatna wizyta i policzy mnie za nią podwójnie. Nie wiem, co sobie oni wszyscy wyobrażają. Iść mogę ale za co?
- Jeśli ci będzie brakować pieniędzy, to wiesz, że cię zawsze wspomogę - Kuniko jednak tylko machnęła ręką, dając do zrozumienia, ze "jakoś to będzie". Nalała do kubków zimnej wody i podała jeden z nich przyjaciółce.
- Po prostu się tego boję. Myślisz, że po jednej takiej wizycie, może mnie zamknąć?
- Nie gadaj bzdur. Jasne, że tego nie zrobi. Na pewno powie, że ta franca Iseki jest jebnięta i to ją powinno się gdzieś zamknąć. Najlepiej zdala od dzieci - szatynka uśmiechnęła się zadowolona, kiedy jej przyjaciółka roześmiała się, a jej oczy po raz pierwszy od bardzo dawna zalśniły.
- Przestań, ona nie jest wcale taka zła, tylko... hm...
- Wścibska, arogancka, zarozumiała i przewrażliwiona? Ja wiem, że uparcie nie chcesz się przyznać do tego, jak bardzo jej nie lubisz. Ale nie przejmuj się tym. Może po prostu tam nie idź? - powiedziała Eriko pukając palcami w naczynie.
- Wydaje mi się, że to nie jest najlepszy pomysł. Chyba w tedy wszystkim tylko udowodnię, jak bardzo jestem strachliwa i słaba. Pójdę. Pewnie pierwszy i ostatni raz, ale pójdę.
- Och, jasne. Znam cię. Nie odmówisz jej i znów się umówisz.
- A może to ona nie będzie chciała ze mną rozmawiać? Powie, że to nie ma sensu. Że nie widzi potrzeby - rudowłosa głęboko westchnęła i kilka kręconych kosmyków opadło jej na twarz - bardzo bym chciała, żeby właśnie tak było.
- Nie martw się, na pewno będzie dobrze - Eriko uśmiechnęła się i chwyciła pokrzepiająco przyjaciółkę za dłoń. Poczuła przez chwile przyjemne, ciepłe mrowienie i coś w rodzaju pokrzepiającej energii. Cały lęk po łazienkowej przygodzie, nasilający się ból głowy, zmęczenie i ból w mięśniach, wszystko to się z niej całkiem ulotniło. Cofnęła dłoń, nie bardzo wiedząc co się stało, jednak jej przyjaciółka niczego nie okazała. ,,Pewnie prąd czy coś" pomyślała. Chciała coś jeszcze powiedzieć na pocieszenie, ale nim zdążyła otworzyć usta, usłyszała początek swojej ulubionej piosenki. Ekran telefonu, który zostawiła na biurku, rozświetlił się wyświetlając informację kto dzwoni. Kuniko odwróciła się i spojrzała na niego. Wzięła go do ręki  i bez słowa podała przyjaciółce. Szatynka nawet nie patrzyła na wyświetlacz, po samej minie Tsukady domyśliła się, kto dzwoni. Przez chwilę się wahała ale w końcu odebrała i z głębokim westchnieniem przyłożyła słuchawkę do ucha. Ledwo to zrobiła a nawet rudowłosa usłyszała wrzask matki dziewczyny. Sakata nic nie odpowiedziała,  pochyliła się a włosy jej opadły przysłaniając całkiem twarz. Trwała tak w milczeniu, aż w końcu przerwała wywód rodzicielki, klikając na czerwoną słuchawkę.
- No, ja swoje kazanie przetrwałam - mruknęła, rzucając telefon na poduszki i dopijając wodę duszkiem - twoja kolej.

2 komentarze~

  1. Uwielbiam sposób, w jaki kończysz swoje notki! Dobrze, że Kuniko zdecydowała się na wizytę u psychiatry, zaszkodzić jej nie powinno (choć znając japońskich lekarzy, to od razu by nakablowali jej pracodawcy że świruska u niego pracuje), a może i pomoże. W ogóle jak to dobrze, że Kuniko ma taką przyjaciółkę, której się może ze wszystkiego zwierzyć, mogą się razem uchlać i jest super (Ty pewnie też chciałabyś taką przyjaciółkę XDDD). Ciekawa jestem, czemu Eriko ma takie dziwaczne halucynacje... mam nadzieję, że nic jej nie dolega ;_; I Kira się przyśnił Kuniko, jak słodko <3 I jak jeszcze raz powiesz, że złą notkę napisałaś, to Cię rąbnę, była świetna! Niby dziewczyny siedziały w domu, a jednak cały czas coś się działo, ktoś wykonywał jakieś ruchy, było dużo dynamiki jak na taką spokojną notkę. Nie wiem, czy to co piszę, ma jakiś sens, ale będę się kierować złudną nadzieją.
    I Kuniko znowu się objawia ze swoimi supermocami! Kiedyś napiszę bonusa jak się z Mai spotykają XD Dziękuję za tę notkę, bo była cudowna, moje małe <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Tytuł nowego horroru:
    "KAFELKA
    The story of evil"

    Ale tak na serio, to też by mnie przerażała taka łazienka. Zwłaszcza, że mieszka w niej Sadako O_o'
    Kiri jest rozbrajająca w swojej szczerości!
    A fragment z gwiazdami to masterpiece. Jeszcze trochę by go podrasować i byłby arcymasterpiece.
    Dialogi są super prowadzone, a zakończenie jest świetne. Niebanalne xD
    A telefon do Eriko to zerżnęłaś z mojej biografii :P
    Nie wiem co jeszcze napisać, bo mam mózg wyprany w funkcji liniowej i kwadratowej, więc się powtórzę: masz wyjątkowy styl. Nikt nie pisze tak jak Ty. Ale przeczytaj notkę jeszcze raz i posprawdzaj chochliki.
    Nie mogę się doczekać, gdy (jeśli tak zrobisz) przeniesiesz akcję do SS - aż mnie skręca z ciekawości, jak opiszesz tych bohaterów tak sztampowo opisywanych na różnych blogaskach. Jak mi tu zrobisz pogłębiony portret psychologiczny Kiry, to... wymyślę coś, co odda mój szacun :D
    Sorry za beznadziejny komentarz.
    I odliczam dni do ferii <3

    Meg

    OdpowiedzUsuń