30 stycznia 2013

Rozdział I

Kuniko położyła torbę na chodniku i głośno westchnęła. Pomasowała obolałe ramię, podniosła zakupy i ruszyła w dalszą drogę. Od kilku dni, było naprawdę gorąco. Koszulka lepiła się jej do ciała, po twarzy spływał pot a siatka ciążyła jej bardziej niż zwykle. W tej chwili marzyła tylko o tym, by dojść do domu i schować się w nim przed upałem. W takie dni miała ochotę rzucić pracę, zakupy  i wszystko inne. Nie robić nic, poza piciem zimnej wody, w zimnym salonie. Nie może sobie jednak na to pozwolić. Wolną ręką otarła twarz i odkleiła sobie od spoconej piersi bluzkę. W końcu wkroczyła na swoją ulicę, uśmiechnęła się lekko na myśl końca wędrówki. Gdy przechodziła obok znaku drogowego jej oczy zarejestrowały ruch po prawej. Natychmiast odwróciła głowę, nic specjalnego jednak nie dostrzegła. Choć jeszcze przed chwilą marzyła o chwili gdy znajdzie się w chłodnym domu, teraz zmrużyła oczy i skupiła wzrok na szarym murze. Im dłużej się przypatrywała tym wyraźniej widziała bladą, smutną kobietę. Pomimo upału przeszedł ją dreszcz. Od zawsze widziała duchy, jednak były dla niej słabo widoczne, zamazane jak by stały we mgle, ich głosy były zbyt ciche by mogła zrozumieć co mówią. Od jakiegoś czasu to się jednak zmieniło. Ich głosy stawały się coraz wyraźniejsze bliższe, dotąd rozmazane kontury zaczęły się wyostrzać. Dawniej okropnie ją denerwowało gdy zdawała sobie sprawę, że jeden i ten sam duch za nią podąża i coś do niej mówi, a ona  nie mogła nic z tego zrozumieć. Teraz ją to przerażało. Razem z duchami przychodziło to okropne uczucie. Uczucie niepewności, zagrożenia. Momentami nagle coś ściskało jej żołądek i nakazywało ucieczkę. Czasami dostrzegała w tedy na dachach rysy czegoś dużego, czegoś co na pewno nie było człowiekiem. Zastanawiała się, czy nie zwariowała tak jak jej starsza siostra. Znów spojrzała na ducha kobiety. Miała krótkie, czarne włosy i równie czarne oczy, twarz miała wychudzoną i zmęczoną a na jej ustach gościł smutny uśmiech. Kuniko stała tak przez chwilę, nie wiedząc czy zagadać do nieznajomej czy odejść. Nim jednak zdobyła się na odwagę by spytać ją choć o imię, ta zaczęła się cofać aż całkiem przeniknęła przez mur. Rzeczywistość wróciła do rudowłosej. Znów poczuła jak rozgrzane powietrze pali ją w płucach, spływający pot po jej plecach i ból w rękach spowodowany ciężarem zakupów. Westchnęła i ruszyła w dalszą drogę. Obie jej siostry od samego początku widziały duchy tak samo wyraźnie jak żywych ludzi.  Kiedy Kayoko zaczęła się dziwnie zachowywać, Kuniko zawsze się zastanawiała czy to nie przez kontakt z duchami. Do dnia dzisiejszego ze strachem patrzy na małą Kiri, gdy ta uśmiecha się do napotkanej duszy. Miała teraz tylko ją, nie może dopuścić aby podzieliła los starszej siostry. A co, jeżeli to nie jest przeznaczone jej młodszej siostrze a niej samej? Znów przeszedł ją dreszcz. Ona też nie może zostawić siostry samej. Obie mają tylko siebie. Rudowłosa nawet nie zorientowała się, kiedy przekroczyła próg domu. Skierowała się do kuchni i postawiła reklamówkę na stół. Zaczęła wyjmować produkty i chować je do lodówki i półek. Starała się nie wracać do ponurych myśli. Machinalnie chowała rzeczy do odpowiednich szafek. Postawiła garnek z zupą na piec i przelotnie spojrzała w stronę okna. Nawet się specjalnie nie zdziwiła widząc starszego mężczyznę który unosił się około metra nad ziemią i rozglądał się z niepewną miną. Rudowłosą znów naszło to uczucie niepokoju. Odwróciła się tyłem od okna i zaczęła kroić na stole warzywa. Zastanawiała się czy Kayoko też to czuła. Była w tedy w tym wieku, co Kuniko teraz. Nie orientowała się zbytnio, czy takie rzeczy są dziedziczne. Czy stanie się z nią to samo co z one-san, a potem, za 9 lat  to samo spotka niewinną Kiri? Pokręciła głową. Nie, nie może o tym myśleć. Spojrzała na zegarek, miała jeszcze około 15 minut na naszykowanie obiadu przed powrotem siostry. Krzątała się po kuchni a wszystkie jej wcześniejsze myśli uciekły gdzieś i zostały zastąpione dziennymi, monotonnymi zmartwieniami typu co zrobić jutro na obiad albo czy będzie w stanie opłacić wszystkie rachunki w tym miesiącu. Gdy wrzuciła ostatni składnik do miski zaczęła wszystko mieszać. Mimochodem znów spojrzała przez okno, tym razem nie dostrzegła na podwórku żadnego ducha, ale jednak coś było nie tak. Przysunęła się bliżej szyby i przyglądała się wszystkiemu dokładnie. W końcu jej wzrok spoczął na leżącym przy samym płocie drzewie. Choć był środek wiosny wiele liści z niego spadło na ziem a jedna gałąź wisiała smętnie, złamana w połowie. Zmarszczyła brwi. Był to nieduży kasztanowiec, więc młodzież ani nie miała powodu się na niego wspinać dla zakładu czy też dla owoców. Jednak ktoś musiał po nim chodzić bo od bardzo dawna nie było burzy więc wiatr na pewno nie zdewastował biednego kasztana. Poza tym, wszystkie inne drzewa wyglądały całkiem normalnie. Jej przemyślenia przerwał huk zamykanych drzwi. Na ten dźwięk podskoczyła przestraszona a miska wyleciała jej z rąk.
- Wróciłam, one-san! - do pomieszczenia żwawym krokiem wkroczyła Kiri. Była ona 12-letnią dziewczynką, o krótkich blond włosach i jasnoniebieskich oczach. Rzuciła plecak na krzesło i spojrzała na siostrę. - Och, miska ci wypadła.
Kuniko wypuściła z płuc powietrze. Przez jedną, krótką chwilę znów nawiedziło ją to uczucie prześladowania. Teraz jednak wzięła ze zlewozmywaka ścierkę i schyliła się aby posprzątać.
- Tyle razy cię prosiłam Kiri, abyś nie trzaskała drzwiami. Kiedyś wylecą z zawiasów. - wyprostowała się trzymając w ręce ocalałe resztki. Blondynka przewróciła oczami po czym podeszła do kranu aby umyć ręce. Rudowłosa w tym czasie nalała zupy do talerzy i postawiła na stole. Kiri usiadła naprzeciwko siostry, nachyliła się nad zupą i wciągnęła powietrze.
- Mmmm... uwielbiam ją. Szkoda, że tak rzadko ją robisz. W ogóle, coś dziwnego zdarzyło się dziś w szkole.
- A więc opowiadaj.
- Dzisiaj, widziałam ducha, ale on nie fruwał w powietrzu bez sensu jak wszyscy inni, tylko uciekał. - łyżka zatrzymała się w połowie drogi do ust starszej dziewczyny - Krzyczał by ktoś mu pomógł. I w tedy zwaliło się drzewo, to takie duże przy bramie.
- Zwaliło się? - Rudowłosa spojrzała na młodszą siostrę.
- No... złamało się. I nikt nie wie dlaczego.
- Powiedziałaś komuś o tym, co widziałaś? - Blondynka potrząsnęła głową.
- I tak by nie uwierzyli. Chciałam powiedzieć Blaki, ale ona mi powiedziała, że jej mama mówi... - zawahała się - że mam bujną wyobraźnie i tak naprawdę nie widzę duchów, bo ich nie ma. Więc ma mnie nie słuchać - Kuniko westchnęła. Mama Blaki, najlepszej koleżanki Kiri, była bardzo dobrym i mądrym psychologiem. Jednak była przewrażliwiona na temat swojej córki i swojej opinii. Nie raz przychodziła ze skargą, że jej córka używa takich słów jak 'dupa' czy ma wbitą drzazgę w dłoń, bo Kiri wymyśliła tak niebezpieczną zabawę jak wspinanie się na malutką jabłoń w ich ogrodzie. Rudowłosa kiedyś miała za złe koleżance siostry, że ta wszystko mówi swej matce, jednak Kuniko szybko się przekonała jak ta kobieta potrafi podejść człowieka. Jak mogła się przed nią uchronić 12-letnia dziewczynka? Szybko jednak porzuciła temat pani Iseki. Drzewa nie łamią się same z siebie, chyba, że są wyjątkowo stare i spróchniały środek nie może utrzymać ciężaru gałęzi i liści. Tamto drzewo jednak na pewno nie było tak stare. Takie niewyjaśnione, dziwne rzeczy się zdarzały, ale Kuniko teraz wyczuwała za tym jakieś niebezpieczeństwo.
- Wszystko dobrze? - Rudowłosa zamrugała wyrwana z przemyśleń. Blondynka patrzyła na nią zaniepokojona. Pokręciła przecząco głową po czym wstała i pozbierała talerze. - Pojadłam, one-san. Mogę iść?
- Idź - Kiri zeskoczyła z krzesła i tanecznym krokiem ruszyła w stronę drzwi. - Ale pamiętaj, że najpierw lekcję. - Dziewczynka niezadowolona wróciła się i zabrała z krzesła plecak. Gdy wyszła jej młodsza siostra, ona pozostała w kuchni jeszcze przez długi czas. Starała się skupić na rachunkach, dokładnie zaplanować wydatki ale w ogóle nie mogła się skupić na cyfrach. Bez przerwy nawiedzał ją w myślach widok zniszczonego drzewa. Dawniej, kiedy słyszała o jakimś wypadku, o nagłych pęknięciach na drogach czy zawalonych budynkach przyjmowała wytłumaczenie mediów. Nie zastanawiała się jak inni, czy to był zamach, czy napad, czy wina złej konstrukcji. Nigdy w to nie wnikała. Miała wystarczająco dużo problemów, że wolała nie myśleć nad tym, co się stanie gdy nagle zwali się jej pół domu. Teraz jednak ciągle to wyczuwała. To przeczucie, że za tym wszystkim kryje się coś, czego nikt nie przypuszczał. Coś złego, groźnego, przed czym nie ma ucieczki. Wraz z duchami przychodzi to uczucie... obejrzała się za siebie. Za oknem nie było niczego nadzwyczajnego, poza nieszczęsnym kasztanem. 'Zachowuje się jak paranoik' pomyślała, ale choć ta myśl miała na pewien sposób dodać jej otuchy tylko pogorszyła sytuację. Na przemian bała się tego nieznanego zagrożenia a choroby psychicznej Spojrzała na kartkę z rachunkami jednak tylko westchnęła. Na pewno nie uda się jej niczego dziś policzyć.
- One-san...? - Kuniko podniosła wzrok na stojącą w drzwiach siostrę - Jest już tak późno, zgłodniałam. Dlaczego nie pijesz herbaty? - blondynka podeszła do lodówki i wyciągnęła z niej miskę z resztkami sałatki. Rudowłosa zamrugała. Nawet nie zauważyła, że jest już wieczór. - Zawsze pijesz przecież o tej porze herbatę. No i czytasz książki. A dzisiaj cały dzień się martwisz, czym się martwisz? Nie mów, że niczym bo wiem, że to kłamstwo. - nie wiedziała co na  to odpowiedzieć. Nigdy nie rozmawiała z siostrą na temat problemów finansowych więc tym bardziej nie zamierza jej mówić, że boi się czegoś, czego nawet sama nie rozumie.
- Mam po prostu dużo na głowie. Czasem po prostu muszę trochę pomyśleć. - starała się przybrać najpromienniejszy uśmiech na jaki ją stać ale sądząc po minie Kiri, nie wyszło jej to najlepiej.

Albo to była to kolejna z paranoi Kuniko albo naprawdę z dnia na dzień robiło się coraz cieplej. Starała się iść jak najszybciej ale upał szybko pozbawił ją jakiejkolwiek energii. W parę minut przepociła bluzkę, pozlepiały się jej włosy a twarz poczerwieniała. Był wczesny ranek, więc Tsukada wolała nie wiedzieć, co będzie się dziać w południe. Dobrze, że Kiri dojeżdżała autobusem, bo nie wyobrażała sobie jak ona by przeszła przez to piekło na drugi koniec miasta. Spojrzała z lekką zazdrością na wymijającą ją dziewczynę, która schowała się przed upałem pod parasolem. Wyciągnęła z kieszeni chusteczkę, którą zaczęła sobie wycierać twarz z potu. I w tedy to poczuła. Jej organy wewnętrzne ścisnęły się ze strachu.  W gorącym powietrzu wyczuwała niebezpieczeństwo, gęstą energię nasyconą gniewem. Przerażona zaczęła się rozglądać i nagle jej wzrok przykuł duch. Na niewielkiej budce na narzędzia stała niska, czarnowłosa dziewczyna ubrana w czarne kimono. Kuniko po raz pierwszy widziała ducha, który korzystał z telefonu komórkowego. Czarnowłosa schowała urządzenie do kieszeni, ugięła kolana i znikła. Po chwili uczucie niebezpieczeństwa zaczęło słabnąć aż w końcu rudowłosa nie czuła już nic poza upałem. Choć było jej słabo, przyśpieszyła kroku. Gdy dotarła w końcu do sklepu pani  Yamakazi, w którym pracowała poczuła się dziwnie bezpieczna. W środku było przyjemnie chłodno a staruszka przywitała ją jak zawsze dobrodusznym uśmiechem.
- Jak dobrze, że już jesteś kochaniutka. Ale dlaczego nie masz niczego na głowie? Skarbie, czy ty chcesz dostać udaru? Zaraz znajdę ci jakąś chustę! - nim dziewczyna zdążyła zaprotestować, kobieta znikła na zapleczu. Westchnęła i zaczęła mopem przecierać podłogę. Przerwała jednak gdy usłyszała jak zabrzęczał mały dzwoneczek, powieszony przy drzwiach. Do pomieszczenia weszła luźnym krokiem niewysoka szatynka.
- Kuniko, no proszę. Nawet taki upał nie stanął ci na przeszkodzie i pojawiasz się w  pracy. - dziewczyna zrzuciła z ramion torbę i kopnęła ją w stronę ściany - Nie to co ja. Znów się do szkoły spóźnię bo u was taka kolejka... - Tsukada parsknęła śmiechem.
- Eriko, moja droga, nic nie poradzę na te nasze tłumy - machnęła ręką w stronę pustej przestrzeni - zawsze możesz iść do konkurencji.
- No co ty, nigdy. W  tym sklepie, wiesz, tam gdzie pracuje ta taka wysoka babka z tatuażem na ręce, zawsze mi pociskają najdroższe rzeczy. Lepiej mi podaj wodę - Kuniko sięgnęła do lodówki i rzuciła butelkę przyjaciółce. Ta z kolei położyła odpowiednią kwotę na ladzie a potem wtuliła twarz do zimnego plastiku - Powinnam iść.
- Powinnaś.
- W takim razie idę. Innym razem wyciągnę od ciebie, co cię gnębi. Na razie - drzwi zamknęły się za Eriko a Tsukada jeszcze przez chwilę patrzyła za jej oddalającą  się sylwetką widoczną za szyby. Dlaczego ostatnio wszyscy widzą, że coś jest nie tak? Teraz, gdy ona nawet do końca nie wie o co chodzi i podejrzewa, że zaczyna zwyczajnie świrować. Powróciła do pracy a gdy skończyła wróciła do niej pracodawczyni razem z cienką, kwiecistą chustą.
- Podoba ci się? -dziewczyna uśmiechnęła się i przytaknęła. Bardzo by chciała aby wszystkie jej problemy, były tak łatwe do rozwiązania.

4 komentarze~

  1. Za każdym razem, jak czytam Twoje notki, robisz coraz ładniejsze opisy :) Tak jak nadmieniłam wcześniej, fajnie by było, gdyby było trochę więcej dialogów, chociażby Kuniko mówiąca sama do siebie w duchu/na głos, żeby nie wszystko podawał narrator. Ale naprawdę rozdział jest świetny, podobał mi się, cała ta otoczka tajemnicy wokół przeszłości Kuniko i jej rodziny, widziadła, brzydkie czarnowłose stworzenia na dachach... Z niecierpliwością czekam na następny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niniejszym w tym komentarzu zamieszczę wszystko to, co mówiłam Ci wcześniej, a może nawet więcej :P
    Masz swój własny styl, który można rozpoznać, i tego się trzymaj! Twoje postacie mają swój charakter i nie zlewają się ze sobą. Spodobała mi się jeszcze jedna rzecz - jest upał i piszesz, że Kuniko jest spocona, jej włosy są zlepione, a twarz czerwona. Jest to estetyczne? Nie. Ale prawdziwe? TAK! Kuniko jest prawdziwą postacią. Ma na wychowaniu młodszą siostrę, ma obowiązki dorosłej osoby, do tego problem z duchami i dziewczyna sobie z tym nie radzi. To właśnie miałam na myśli mówiąc, że piszesz powieść psychologiczną xD Nawet chce Ci się pisać, że jakaś mama koleżanki siostry Kuniko ma taki a taki charakter. Po tym wszystkim możesz spokojnie napisać pieśń pochwalną o urodzie Kuniko i nie powieje tu marysuizmem (chociaż i tak wiem, że byś tego nie zrobiła xD). Co do akcji nie można jeszcze wiele powiedzieć, chociaż UFO już krąży...

    Meg

    OdpowiedzUsuń
  3. Z boku jest taki panelik z napisem:
    "Opowiadanie jest oparte na realiach Bleach
    by. Tite Kubi"
    i tu rodzi się moje pytanie, czy bleach'a nie napisał Tite Kubo? Ale tyle z uwag:)
    Przyjemnie się czyta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, nie zauważyłam tego. Grunt, że dobrze się czyta :3

      Usuń