Kolejna kartka została przez Eriko zgnieciona w dłoni i rzucona w stronę kosza. Kulka papieru odbiła się od krawędzi i wylądowała na podłodze obok innych śmieci. Dziewczyna jednak na to nie zważała. Choć była dość wysoka i w dodatku stała na krześle i tak nie mogła sięgnąć na tył najwyższej półki w szafie. Zrezygnowana odwróciła się w stronę swojego pokoju. Był on dość przestronny z wysokim sufitem. Dawniej wszystkie meble były ciemno brązowe, tak samo jak podłoga, a ściany w kremowym odcieniu. Teraz panele przykrywał ogromny, z dominującą zielenią dywan, przestawiający średniowieczną scenę polowania. Zawsze uważała go za swój najlepszy łup z internetowych sklepów. Na ogromnej szafie - w której właśnie grzebała - były poprzyklejane plakaty i mnóstwo kolorowych karteczek z cytatami i jej drobnymi szkicami. Całą ścianę na wprost owej szafy pokrywał ogromny malunek siedzącej po turecku dziewczyny ze słuchawkami. Poświeciła długie godziny na namalowanie go ale i tak ciągle coś jej nie pasowało w obrazie. Znów zaczęła się rozglądać aż zauważyła na biurku grube podręczniki do przedmiotów ścisłych. Zeskoczyła z krzesła, postawiła na nim książki i weszła na górę. W końcu udało się jej sięgnąć niedużego pudełeczka. Niedbale poprzesuwała rozrzucone na łóżku pamiętniki, wycinki z gazet, płyty by móc na nim usiąść. W pudełeczku które kiedyś obkleiła kolorowym papierem znajdowało się kilka rysunków. Rysowała je w różnych etapach życia a na każdym z nich była Kuniko. Pierwszy powstał gdy miała cztery lata. Uśmiechnęła się na widok kolorowych kresek, które miały tworzyć portret rudowłosej. Narysowała go niedługo po tym, jak ją poznała. Prawie codziennie obie przychodziły do parku wraz ze swoimi matkami. Już w tedy Eriko miała problemy ze swoją rodzicielką, która zawsze się krzywiła jak ta bawiła się w piaskownicy, a gdy podchodziła do niej Kuniko, marszczyła nos. Pani Tsukada,która posiadała równie gęste, rozczochrane rude loki jak jej córka zawsze się wtedy zarumieniona odwracała a potem wołała swoją podopieczną do siebie by sprawdzić czy ta przypadkiem brzydko nie pachnie. Z czasem jednak dała sobie z tym spokój, pogodziła się z myślą, że matka szatynki jest niezwykle zarozumiałą snobką i to nie zapach jej przeszkadzał. Pani Sakata marszczyła się na widok każdego dziecka które nie było ubrane w markowe, drogie ubrania które nauczyła się z oddali rozpoznawać. Uwielbiała oceniać stan materialny innych ludzi a jeszcze bardziej lubiła planować życie swoich dzieci. Starszy o dwa lata brat Eriko, Kaze, był uległy i od początku realizował plany matki. Tak jak sobie tego życzyła dziś studiuję prawo. Szatynka była w ostatniej klasie liceum i już dawno powiedziała swojej mamie gdzie ma zawód lekarza. Jedyne na co się jej przydały rygorystyczne lekcje biologii to nauka o anatomii człowieka i zwierząt. Na pewno po tym przerobionym materiale lepiej jej wychodziło rysowanie układu mięśni. Nie przykładała się specjalnie do nauki, nie zadzierała nosa jak reszta jej klasy, gdzie każdy planuje się dostać na Uniwersytet Tokijski. Eriko najchętniej rzuciłaby tę przeklętą, prywatną szkołę już teraz ale zamierza mieć choć średnie wykształcenie. Zawsze marzyła by być malarką. Wolną, która będzie przy porcie sprzedawać swoje obrazy. Dlaczego akurat taka wizja dawała jej spokój? Wiedziała, że nie będzie na tym dobrze zarabiać, ale właśnie tego pragnęła. Nic dziwnego, że gdy pani Sakata o tym usłyszała prawie dostała zawału. Bardzo długo w tedy krzyczała i obarczała winą Kuniko. To też nigdy nie dziwiło Eriko. Rudowłosa była z dość biednej rodziny, a potem losy jej rodziny potoczyły się jak potoczyły i była ona dla matki Eriko niczym. Dnem społecznym i bardzo złym materiałem na najlepszą przyjaciółkę jej jedynej córki. I choć desperacko starała się rozdzielić dziewczynki nigdy się jej to nie udało. Szatynka znów spojrzała na rysunki z pudełka. Ostatni narysowała ponad rok temu. Chciała narysować kolejny, ale przed oczami ciągle miała zapuchnięte oczy Kuniko. To jak bardzo wydawała się bezradna i przestraszona. Przeszedł ją dreszcz. Nie pamiętała jak zachowywała się Kayoko tuż przed tamtejszym wydarzeniem, o którym wolała nawet nie myśleć. Nie mogła sobie nawet wyobrazić wściekłej Kuniko, wyrywającej sobie włosy i wydzierającą się na cały głos. Znów przeszedł ją dreszcz. Oby do tego nigdy nie doszło. Musi w jakiś sposób pomóc swojej przyjaciółce. Ale nie rozumiała tego, czego dziewczyna doświadczała. Po chwili wahania sięgnęła po ołówek i zabrała się za rysowanie. Chyba zrobi sobie wolne od szkoły dziś i jutro.
- No dobra, siad - Kiri wpatrywała się w kota z napięciem, oczekując reakcji. Ale Hazuki nadal stał i wpatrywał się w nią swoimi złocistymi ślepiami. Nim dziewczynka zdążyła po raz kolejny westchnąć, zademonstrować jak siada i wydać komendę, kotek zmrużył oczy i niczym torpeda minął Kiri by po chwili z hukiem uderzyć o szafki. Polowanie na muchy na pewno nie należało do jego talentów.
- Naprawdę, nie mówię ci tego złośliwie. Nie nauczysz kota sztuczek - Kuniko z rozbawieniem przyglądała się daremnym wysiłkom siostry i polowań kota - Koty nie uczą się tak samo jak psy.
Kiri westchnęła i podniosła się z podłogi na której klęczała.
- Niby dlaczego? - rudowłosa wzruszyła ramionami. Nie wiedziała dlaczego koty pomimo swojej mądrości tak ciężko łapią o co chodzi właścicielowi. A może to kwestia ich krnąbrności? Sięgnęła w stronę małego stosiku kanapek, który był ułożony na niebieskim talerzy. Blondynka zauważyła, że ręce jej onee-san cały czas się lekko trzęsą - Pamiętasz jak kiedyś, razem z ciocią Natsuo pojechałyśmy w góry? I tam była taka polanka gdzie było pełno motyli - Starsza dziewczyna pokiwała głową na znak, że pamięta. - Może tam kiedyś pojedziemy we dwie? Kiedyś, jak tam byłyśmy, to taki duży motyl usiadł ci na głowie. I się bałaś poruszyć, ale kichłaś potem i on odleciał. Może znów na tobie motyle usiądą - usiadła naprzeciw siostry i podparła głowę ręką. W błękitnych oczach Kiri zamigotały wesołe iskierki. Uśmiechnęła się i również sięgnęła po kanapkę. Kuniko przez chwilę wolno przeżuwała jedzenie.
- Wydaje mi się, że gdybyśmy jeszcze mocniej ścisnęły pas i gdyby mi się udało złapać ze dwa zlecenia to dałybyśmy radę tam pojechać. To nie jest w sumie jakoś wyjątkowo daleko. Ale dopiero za miesiąc masz letnie wakacje, jest czas. Teraz się zbieraj bo spóźnisz się do szkoły - Kiri właśnie skończyła jeść trzecią kromkę. Wypiła duszkiem herbatę z kubka i pobiegła do swojego pokoju po plecak. Nie minęła nawet minuta jak zbiegła po schodach i minęła kuchnię.
- Czy mogłabym po szkolę iść na chwilę do Blaki?
- Jej mama się na to zgodziła?
- Jasne. Inaczej bym tak nie poszła, bo by na mnie nakrzyczała. A potem by przyszedł tata Blaki, on by mnie bronił i znów by się pokłócili. Nie lubię jak się przeze mnie kłócą - Blondynka zawiązała buty i podniosła swój fioletowo-czarny plecak. Zajrzała do kuchni, gdzie nadal przy stole siedziała Kuniko.
- To mogę iść?
- Idź. Ale nie wracaj późno. Postaraj się wrócić przed kolacją.
- Obiecuje, że będę - Kiri podbiegła do rudowłosej i mocno ją przytuliła. Kuniko westchnęła i poczuła, że trzeszczą jej zebra. Jej siostra była zdecydowanie za silna - Do zobaczenia, onee-san! - Blondynka obróciła się na pięcie i po chwili trzasnęły drzwi wejściowe. Rudowłosa zjadła ostatnią kanapkę i zabrała się za sprzątanie. Gdy skończyła oparła się o blat i spojrzała na zegarek. Pani Yamakazi pojechała dziś na pogrzeb swojej koleżanki jeszcze z lat młodości, więc miała dziś wolne. Nie chciała myśleć o swoich ostatnich problemach, więc starała się skupić na swoim codziennym życiu. Zastanawiała się, czy już nie zacząć szukać dorywczej pracy na wyjazd. Może to wcale nie jest zły pomysł. W sumie, chciałaby tam wrócić, to była naprawdę piękna okolica. Jej rozmyślenia przerwało pukanie do drzwi. Nim zdążyła zareagować otworzyły się i dobiegł ją głos Eriko.
- Hej ruda! - Swoim typowym, luźnym krokiem Sakata weszła do kuchni rzucając po drodze torbę pod ścianę - Kiri mi powiedziała, że dziś w domu sobie siedzisz. Ale ci dobrze - odsunęła krzesło i usiadła na wprost przyjaciółki.
- Co? Nie cieszysz się, że przyszłam? - Tsukada uśmiechnęła się i nachyliła się nad brunetką by ją objąć.
- Jasne, że się cieszę! Dziwie się, że przyszłaś. Radko kiedy mnie odwiedzasz w domu.
- Bo widzisz, dziś jest specjalna okazja - Eriko uśmiechnęła się błyszcząc przy tym swoimi prostymi, zadbanymi zębami - Skoro masz dziś czas, to może dasz się wyrwać na spacer? Dawno już sobie nie pogadałyśmy tak na spokojnie - Kuniko zawahała się. Nie była pewna czy ma ochotę wychodzić na zewnątrz. W tedy częściej dopadał ją ten lęk. Z drugiej strony, nie chciała martwić przyjaciółki jeszcze bardziej.
- W sumie, to czemu nie? Ale po drodze będę szukać pracy - brwi Sakaty uniosły się.
- Pani Yama mniej ci płaci? Zamknęła całkiem sklep?
- Och, nie, nie! Chciałam zarobić dodatkowo. Chciałybyśmy z Kiri wyjechać w góry, gdzie kiedyś spędziłyśmy lato z ciocią. Może nim wyjdziemy to napijesz się herbaty?
- ...I w tedy wyrwała mi ten notatnik i zaczęła krzyczeć, że przynoszę jej wstyd - Eriko wbiła zęby w intensywnie czerwone jabłko - Na koniec się rozpłakała i rozpoczęła swój lament o tym, jak bardzo jestem niepodobna do mojego idealnego brata.
- Okropne. Twoja mama robi się gorsza z roku na rok.
- Im bardziej się jej wyrywam, tym mocniej mnie trzyma. Ale jeszcze tylko zdam te egzaminy końcowe i żegnaj kariero lekarza! Żegnaj bando snobów z mojej klasy! - Brunetka machnęła ręką i zamilkła. Widać ta perspektywa ją naprawdę uszczęśliwiała.
- Czasem ci zazdroszczę, że możesz się uczyć i kształcić. I wściekam się, że z tego nie korzystasz - Kuniko zerknęła ma przyjaciółkę oczekując jej reakcji. Ta po chwili westchnęła i kopnęła kamyk leżący na dróżce.
- To wszystko wina tej szkoły. Nienawidzę jej. Wszystko mogło by wyglądać inaczej gdybym poszła tu do szkoły, a nie do prywatnego, oddalonego o prawie dwie godziny jazdy pociągiem liceum. Tam chodzą sami chorzy od ambicji idioci. Przypominają mi moją matkę. Na pewno z taką samą pogardą na mnie patrzą - rudowłosa nie wiedziała, co na to powinna odpowiedzieć. Poza tym zaczęła czuć czyjś wzrok na sobie. Obejrzała się, ale niczego nie dostrzegła. Z każdym krokiem czuła się coraz mniej pewnie. Spojrzała na jedną z ławek po swojej lewej.
- Może usiądziemy? Bolą mnie już nogi - Eriko wzdrygnęła się wyrwana ze swoich przemyśleń.
- Tak, racja. Mnie już też bolą - usiadły na pomalowanej sprayem ławce, obróconej przodem do rzeki Onose. Kuniko siedziała prosto w przeciwieństwie do Sakaty, która wyglądała jak by miała się zaraz zsunąć - Pamiętam jak przychodziłyśmy tu w podstawówce.
- Mam wrażenie, jak by to się działo setki lat temu. Nigdy nie sądziłam, że tak mi się pokomplikuje życie, choć już w tedy bywało różnie.
- Tak? Mi się wydaje, jak by to było wczoraj. W sumie, u mnie się niewiele pozmieniało. Ale czekaj, miałam ci coś pokazać, prawie zapomniałam - Eriko sięgnęła do swojej ulubionej torby i wyciągnęła z niej złożoną na pół kartkę - Narysowałam to wczoraj - Tsukada wzięła do ręki papierek i rozłożyła go. Była na nim narysowana ona sama, z półprofilu a rude loki otaczały jej lekko uśmiechniętą twarz. Przejechała palcem po rysunku. Zastanawiała się, czy jej przyjaciółka narysowała wszystkie piegi z pamięci czy wspomagała się zdjęciem.
- Tak dawno mnie nie rysowałaś. Jest piękne.
- Nie przesadzaj, szkic jak szkic. To dla ciebie, tak w ogóle. Dawno nic ci nie dawałam. - Kuniko uśmiechnęła się i przytuliła swoją przyjaciółkę.
- Nie wiem, co bym bez ciebie zrobiła - odsunęła ją od siebie na długość ramienia i przyjrzała się jej. Eriko miała ciemnobrązowe włosy opadające jej na ramiona. Miała duże, czarne, migdałowe oczy. Była wyższa i chudsza od Tsukady. Przez jej ciągłe garbienie się i powolne ruchy sprawiała wrażenie ciągle zmęczonej. Rudowłosa uśmiechnęła się wzruszona, kochała swoją przyjaciółkę równie mocno jak siostrę. Chciała jej to powiedzieć, ale nim to zrobiła dostrzegła za ramieniem Sakaty ruch. Zmarszczyła brwi a uśmiech spełzł z jej twarzy
- Ruda, coś nie tak? - Eriko pstryknęła palcami przed jej oczami.
- Eriko, czy ty też to widzisz? - Brunetka powoli spojrzała za siebie, ale nie dostrzegła tam niczego ciekawego. Kuniko poczuła ucisk w piersi. Za nimi stał ogromny stwór, przypominający pająka. Wstała i podeszła do potwora. To nie mogła być jej wyobraźnia, ale skoro Eriko tego nie dostrzegała musiało być to w jej głowie. Stanęła tuż przed bestią. Jego biała twarz, przypominająca maskę była na wprost jej twarzy. Z bliska mogła mu się lepiej przyjrzeć. Miał czerwone, grube jak pień sosen nogi. Czarne, owłosione cielsko zakończone szpicem który wyglądał Tsukadzie na żądło. Nawet nie zdawała sobie sprawy, że uczucie lęku wróciło do niej o wiele silniejsze niż wcześniej. Czuła jak by ktoś położył jej worek kamieni na ramiona.
- Kuniko? Co się dzieje? - Stwór i Kuniko spojrzeli na brunetkę jednocześnie. Zza jego maski dobył się przytłumiony, kobiecy głos.
- Niepotrzebna - Żądło wystrzeliło z odwłoka bestii, zrobiło mocny łuk i przebiło Eriko pierś. Krew zabarwiała jej białą bluzkę, przypominając przy tym kwitnącą różę. Jej ciemne oczy rozszerzyły się a z ust pociekła krew. Nogi ugięły się pod nią i upadła na twarz. Rudowłosa miała wrażenie, jakby oglądała film. Jak by szyba dzieliła ją od tego wydarzenia. Chwiejnym krokiem podeszła do ciała przyjaciółki i dotknęła jej ramienia. Żądło zamieniło się w obłok czarnego dymu a rana Eriko zmniejszała się. Gdy został już tylko mały otworek coś owinęło się wokół talii Kuniko. Szarpnęło ją i odwróciło do góry nogami przysuwając przy tym znów do twarzy stwora.
- Wiedziałam, że jesteś niezwykła. I ta aura... mimo to, nie powinnaś tykać moich ofiar - uścisk nasilił się, miażdżąc Kuniko przy tym wnętrzności. Ale nacisk nagle rozluźnił się i rudowłosa runęła na ziemie. Dostrzegła jak mężczyzna w czarnym kimonie staje między nią a stworem.
- Nie powinnaś tykać ludzi - Głos mężczyzny był niski, spokojny i była w nim nuta melancholii. "Jest ubrany jak ta dziewczyna na dachu" pomyślała, nim straciła przytomność.
Zacznę od błędów, bo to najkrótsza część komentarza:
OdpowiedzUsuńPowtórzenie wyrazów "kosza"
Nie "w tedy" a "wtedy"
Nie "biologi" a "biologii"
Nie "rzuciła by" a "rzuciłaby"
Nie "tą" a "tę"
Nie "poraz" a "po raz"
Nie "kichłaś" a "kichnęłaś"
Nie "mogła bym" a "mogłabym"
Powtórzenie wyrazów "starała"
Nie "chciała bym" a "chciałabym"
Nie "nie podobna" a "niepodobna"
Nie "jak by" a "jakby"
A teraz ta większa i przyjemniejsza część, czyli piękny rozdział :D Oczywiście bardzo, bardzo mi się podobało, nie nudziłam się ani przez chwilę. Cieszę się, że pomimo tego,że Eriko prawdopodobnie zginie, poświęciłaś tyle miejsca na opis jej sytuacji życiowej, rodziny, ambicji i marzeń. Naprawdę serce się kraje w momencie, kiedy Hollow ją przebija. Piękny opis pokoju Eriko i równie ciekawy opis wyglądu bestii. No i naturalnie świetne opisy emocji, Kuniko, która matkuje swojej siostrze w naprawdę świetny sposób, i oczywiście Kira na końcu <33333 Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału, proszę, niech będzie szybciej niż ten ToT
Plebiscyt na najlepsze zdanie notki wygrywa u mnie "Im mocniej się wyrywam, tym mocniej mnie trzyma." (parafrazując, bo nie wiem czy to dosłownie tak napisałaś)
OdpowiedzUsuńBiedna Eriko :( Jest taką fajną postacią, prawdziwą, z prawdziwymi problemami. Mam nadzieję, że dasz jej szansę, ale z drugiej strony gdyby umarła, to też byłoby epicko :D Krew jak róża, pięknie napisane. Haha, a z kotami to jest takie powiedzenie: "Pies patrzy na człowieka z dołu, kot z góry, a świnia prosto w oczy" ;)
Skończyłaś notkę w takim momencie, że spodziewaj się prześladowań, jeśli rozdział nie pojawi się za dwa tygodnie max... <3
Tak to czytam i myślę sobie, że Ci się bardzo spodoba "Zbrodnia i kara", jak będziecie to omawiać ^^
Ps. "Marzyła o tym, by być malarką." albo "Marzyła o byciu malarką" :)
Meg